Nikitović: Jesteśmy ciepłe kluchy
ROZMOWA z Veljko Nikitoviciem, piłkarzem Górnika Łęczna.
- 05.04.2009 17:41
- W sobotę daliśmy taką plamę, że nie wiem, czy w historii Górnika kiedyś tak było. A następnego dnia wychodzimy, mamy 45 minut, żeby dać z siebie wszystko, a w ogóle nie myślimy głową. Mamy piłkę, tracimy ją 30 metrów od bramki, a potem wchodzimy gościowi wyprostowaną nogą w kolano. To do razu nadaje się na czerwoną kartkę. A potem znowu będzie, że Velo nie doskoczył, że Karwan się spóźnił. Ile Kuba Wierzchowski może wybronić nam sytuacji - 10, 15?! No panowie, przestańmy się oszukiwać. Jesteśmy za grzecznymi chłopakami, aby grać w futbol na poważnie.
- A w sobotę nie graliśmy wcale. Wszystko zawdzięczamy Kubie, który uratował nam remis. Jeśli sami nie uderzymy się w piersi, bo ze strony klubu i sztabu szkoleniowego wszystko zostało zrobione jak trzeba, to nic z tego nie będzie. Po prostu jesteśmy jak ciepłe kluchy.
- Właśnie, po jednym Kubie potrzeba nam dodatkowo w ataku, pomocy i obronie. Myślę, że wtedy po męczarniach wygralibyśmy 2:1. Chyba trzeba go sklonować.
- No i co z tego. Już nie wiem o co my mamy walczyć, o szóste czy siódme miejsce, które nic nam nie daje. W końcu w w czerwcu wszystkich wyrzucą nas z klubu i taki będzie koniec.
- Może nam nic nie wychodzić na boksu, ale każdy musi podejść do meczu z charakterem. W przeciwnym razie to nie ma sensu. W tej lidze trzeba zostawić na boisku sto procenta zdrowia, a nawet i więcej.
- Może to śmiesznie zabrzmi, ale po meczu z GKP przybliżyliśmy się do trzeciego miejsca na sześć punktów.
- W kadrze pierwszego zespołu jest 25 facetów i wszyscy musimy usiąść i porozmawiać jak prawdziwi mężczyźni. Musimy sobie wszystko wyjaśnić, bo już od trzech tygodni gadamy po treningach i nic z tego nie wynika. Czas to zmienić.
Reklama













Komentarze