Komor: Humory poszły w dół
ROZMOWA z Grzegorzem Komorem, trenerem Stali
- 05.04.2009 20:53
- Rzeczywiście, humory po tym spotkaniu poszły mocno w dół. Przede wszystkim ten wynik jest jak porażka. Nawet trudno mówić, że wywalczyliśmy punkt, bo powinniśmy to wygrać i to wysoko. Początkowo nasza gra nie wyglądała źle, ale im dalej w las tym było gorzej. Stwarzaliśmy sobie sytuacje, ale dzień konia miał bramkarz gości, przyznawał to nawet jego trener. Cóż, taka jest piłka.
- Najprawdopodobniej złamał rękę. To kolejny cios. Miał piłkę na rękach, zabrakło gdzieś komunikacji, kopnął go Czępiński. Musiałem wprowadzić Judkowiaka, to również nie pozostało bez echa. Nie mogłem zrobić takich zmian i roszad, jakie sobie zaplanowałem.
- Gotowego przepisu nie ma. To raczej kwestia umiejętności, albo ktoś ma instynkt do strzelania goli i potrafi się ustawić w polu karnym, albo takich cech nie ma. Prostego wyjścia z sytuacji nie ma. To kolejne spotkanie, w którym mamy z czego strzelić, ale nie ma kto tego zrobić. Na pewno tym razem nie obejdzie się bez zmian w składzie. W najbliższym meczu powinien od początku zagrać Bartek Mazurek, zasługuje na to. Pocieszam się, że przeciwko silniejszym zespołom gramy lepiej. W Olsztynie jest dobra drużyna, liczę, że zagramy również na dobrze przygotowanym boisku. Na naszym nie najlepiej dzisiaj się grało, choć to akurat żadne wytłumaczenie. Warunki były takie same dla obu drużyn.
Reklama













Komentarze