PIŁKARSKA III LIGA Znowu złe wieści dla Łady, tym razem kontuzja Ireneusza Zarczuka
Wreszcie nie zawiedli piłkarze Górnika II Łęczna. Trener Tadeusz Łapa po końcowym gwizdku mógł być zadowolony głównie z wyniku, bo jego podopieczni, po dwóch bezbramkowych remisach, dopisali do swojego konta trzy punkty po zwycięstwie nad Ładą Biłgoraj (2:0).
- 05.04.2009 21:18
W ekipie gospodarzy ponownie w większości kibicom zaprezentowali się zawodnicy z pierwszej drużyny Górnika. Dlatego nikogo nie zdziwiło, że to łęcznianie dyktowali warunki na boisku, a gra w wielu fragmentach toczyła się na połowie Łady. O dziwo to jednak przyjezdni jako pierwsi mogli pokusić się o trafienie. Dobrą okazję zmarnował jednak Aleksander Tymczyszyn.
Lepiej od gracza z Ukrainy spisał się w 41 min Dawid Sołdecki, który otworzył wynik meczu po dwójkowej akcji z Wojciechem Musułą. Zadowoleni skromnym prowadzeniem górnicy nie forsowali tempa w drugiej części meczu, ale przy większej precyzji mogli pokusić się o kolejne gole. Najlepszą okazję w 78 min zmarnował Pawel Klimkiewicz, który trafił prosto w bramkarza Łady.
Wynik wczorajszych zawodów ustalił Michał Grobelny wykorzystując dokładne podanie z głębi pola. Młody napastnik sprowadzony do Łęcznej w przerwie zimowej w sytuacji sam na sam z Fokinem przegrał pierwszy pojedynek, ale po chwili popisał się skuteczną dobitką.
- Górnik zdecydowanie dominował, więc nie było zbyt wielu możliwości, aby powalczyć o coś więcej. Szkoda tylko kolejnej kontuzji, na ławce w niedzielnym meczu i tak poza bramkarzem miałem trzech zawodników z pola. Teraz przynajmniej na 10 dni wypadnie Zarczuk, więc nie jest u nas zbyt wesoło. Dlaczego do drużyny wrócił Fokin? Razem z prezesem przekonaliśmy go, bo nie było szansy na znalezienie innego bramkarza. Mam nadzieję, że wyjdzie to zespołowi na dobre - mówi trener ekipy z Biłgoraja Sławomir Adamus.
Górnik II Łęczna - Łada Biłgoraj 2:0 (1:0)
Bramki: Sołdecki (41), Grobelny (83).
Górnik II: Giertl - Głowacki, Rafalski, Wallace, Musuła, Stefaniuk (46 Wójcik), Bugała (65 Jankowski), Sołdecki (65 Klimkiewicz), Grobelny, Stachyra (46 Krakiewicz), Michalak.
Łada: Fokin - Dowhoszyja, Kasiak, Sawczuk, Skrzypek (77 Krzyszkowski) , Myszka, Fulara, Bubiłek, Tymczyszyn, Blicharz, Zarczuk (28 Komosa).
Żółte kartki: Wallace (G) - Sawczuk (Ł).
Sędziował: Robert Podlecki (Lublin). Widzów: 300.
Nie zwalniają tempa piłkarze Zbigniewa Kuczyńskiego. Tomasovia w swoim trzecim meczu w rundzie wiosennej wygrała w gościach z Unią Nowa Sarzyna 1:0 i po wznowieniu rozgrywek wywalczyła już siedem punktów. Autorem \"złotego” gola był Piotr Wójcik, który przymierzył do siatki z dystansu w 88 min spotkania. Dzięki wygranej tomaszowianie awansowali na dziesiątą pozycję w tabeli.
Od początku to goście rządzili na boisku i przy odrobienie szczęścia mogli pokusić się o gole już w pierwszej połowie. Dobrych sytuacji nie wykorzystali jednak po kolei Tomasz Raczkiewicz, Jarosław Pacholarz (próbował efektowną przewrotką) oraz Tomasz Ciećko.
- Jesteśmy bardzo zadowoleni, bo nikomu wcześniej nie udało się wygrać na stadionie Unii. Po końcowym gwizdku sukcesu gratulowali nam nawet miejscowi kibice i mówili, że nasza wygrana była zasłużona. Muszę też przyznać, że dobrze spisali się zawodnicy, którzy weszli na boisko z ławki. Szczególnie Żurawski i Stefanik - mówi trener Kuczyński.
Unia Nowa Sarzyna - Tomasovia Tomaszów Lubelski 0:1 (0:0)
Bramki: Wójcik (88).
Unia: Ząbczyk - Łuczak, Bartnik, Gaca, K. Mierzwa, Oślizło, Gap, Wtorek, Szafran (74 Brusik), Juda (43 Radawiec), Bednarz (79 Telka).
Tomasovia: Bartoszyk - Raczkiewicz, Chwała, Sioma, Myszkowski, Baran (90 Banaś), Kasperek, Ciećko, Wójcik (90 Zatorski), Gozdek (60 Żurawski), Pacholarz (70 Stefanik).
Sędziował: Arkadiusz Kuczaj (Dębica). Widzów: 400.
Reklama
Komentarze