Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

PIŁKARSKA III LIGA Znowu złe wieści dla Łady, tym razem kontuzja Ireneusza Zarczuka

Wreszcie nie zawiedli piłkarze Górnika II Łęczna. Trener Tadeusz Łapa po końcowym gwizdku mógł być zadowolony głównie z wyniku, bo jego podopieczni, po dwóch bezbramkowych remisach, dopisali do swojego konta trzy punkty po zwycięstwie nad Ładą Biłgoraj (2:0).
W ekipie gospodarzy ponownie w większości kibicom zaprezentowali się zawodnicy z pierwszej drużyny Górnika. Dlatego nikogo nie zdziwiło, że to łęcznianie dyktowali warunki na boisku, a gra w wielu fragmentach toczyła się na połowie Łady. O dziwo to jednak przyjezdni jako pierwsi mogli pokusić się o trafienie. Dobrą okazję zmarnował jednak Aleksander Tymczyszyn. Lepiej od gracza z Ukrainy spisał się w 41 min Dawid Sołdecki, który otworzył wynik meczu po dwójkowej akcji z Wojciechem Musułą. Zadowoleni skromnym prowadzeniem górnicy nie forsowali tempa w drugiej części meczu, ale przy większej precyzji mogli pokusić się o kolejne gole. Najlepszą okazję w 78 min zmarnował Pawel Klimkiewicz, który trafił prosto w bramkarza Łady. Wynik wczorajszych zawodów ustalił Michał Grobelny wykorzystując dokładne podanie z głębi pola. Młody napastnik sprowadzony do Łęcznej w przerwie zimowej w sytuacji sam na sam z Fokinem przegrał pierwszy pojedynek, ale po chwili popisał się skuteczną dobitką. - Górnik zdecydowanie dominował, więc nie było zbyt wielu możliwości, aby powalczyć o coś więcej. Szkoda tylko kolejnej kontuzji, na ławce w niedzielnym meczu i tak poza bramkarzem miałem trzech zawodników z pola. Teraz przynajmniej na 10 dni wypadnie Zarczuk, więc nie jest u nas zbyt wesoło. Dlaczego do drużyny wrócił Fokin? Razem z prezesem przekonaliśmy go, bo nie było szansy na znalezienie innego bramkarza. Mam nadzieję, że wyjdzie to zespołowi na dobre - mówi trener ekipy z Biłgoraja Sławomir Adamus. Górnik II Łęczna - Łada Biłgoraj 2:0 (1:0) Bramki: Sołdecki (41), Grobelny (83). Górnik II: Giertl - Głowacki, Rafalski, Wallace, Musuła, Stefaniuk (46 Wójcik), Bugała (65 Jankowski), Sołdecki (65 Klimkiewicz), Grobelny, Stachyra (46 Krakiewicz), Michalak. Łada: Fokin - Dowhoszyja, Kasiak, Sawczuk, Skrzypek (77 Krzyszkowski) , Myszka, Fulara, Bubiłek, Tymczyszyn, Blicharz, Zarczuk (28 Komosa). Żółte kartki: Wallace (G) - Sawczuk (Ł). Sędziował: Robert Podlecki (Lublin). Widzów: 300. Nie zwalniają tempa piłkarze Zbigniewa Kuczyńskiego. Tomasovia w swoim trzecim meczu w rundzie wiosennej wygrała w gościach z Unią Nowa Sarzyna 1:0 i po wznowieniu rozgrywek wywalczyła już siedem punktów. Autorem \"złotego” gola był Piotr Wójcik, który przymierzył do siatki z dystansu w 88 min spotkania. Dzięki wygranej tomaszowianie awansowali na dziesiątą pozycję w tabeli. Od początku to goście rządzili na boisku i przy odrobienie szczęścia mogli pokusić się o gole już w pierwszej połowie. Dobrych sytuacji nie wykorzystali jednak po kolei Tomasz Raczkiewicz, Jarosław Pacholarz (próbował efektowną przewrotką) oraz Tomasz Ciećko. - Jesteśmy bardzo zadowoleni, bo nikomu wcześniej nie udało się wygrać na stadionie Unii. Po końcowym gwizdku sukcesu gratulowali nam nawet miejscowi kibice i mówili, że nasza wygrana była zasłużona. Muszę też przyznać, że dobrze spisali się zawodnicy, którzy weszli na boisko z ławki. Szczególnie Żurawski i Stefanik - mówi trener Kuczyński. Unia Nowa Sarzyna - Tomasovia Tomaszów Lubelski 0:1 (0:0) Bramki: Wójcik (88). Unia: Ząbczyk - Łuczak, Bartnik, Gaca, K. Mierzwa, Oślizło, Gap, Wtorek, Szafran (74 Brusik), Juda (43 Radawiec), Bednarz (79 Telka). Tomasovia: Bartoszyk - Raczkiewicz, Chwała, Sioma, Myszkowski, Baran (90 Banaś), Kasperek, Ciećko, Wójcik (90 Zatorski), Gozdek (60 Żurawski), Pacholarz (70 Stefanik). Sędziował: Arkadiusz Kuczaj (Dębica). Widzów: 400.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama