Poniatowscy kibice opuszczali stadion Stali mocno zdegustowani. Ich ulubieńcy, mimo dużej przewagi, nie zdołali ani razu posłać piłki do siatki bramki Nidy. Remis z pińczowianami został uznany za porażkę. - Straciliśmy dzisiaj dwa punkty - kręcili głowami przybici zawodnicy.
PAWEŁ GRZEGORCZYK
05.04.2009 20:53
Jaskółki z meczu w Otwocku nie sprowadziły do Poniatowej wiosny. Wykazująca zwyżkę formy Stal znów zaprezentowała to, do czego przyzwyczaiła jesienią kibiców. \"Żółto-niebiescy” zdominowali w pierwszej połowie tok boiskowych poczynań, ale na trzydziestym metrze od bramki Nidy zapadali w niezrozumiały letarg. Obiecująco rozwijającym się akcjom za każdym razem zbrakowało precyzyjnego wykończenia.
Najbliższy powodzenia był dwukrotnie Rafał Szczawiński. Najpierw jego silny strzał w ostatniej chwili z linii bramkowej wybili stoperzy przyjezdnych, przy drugiej sytuacji obronną ręką wyszedł golkiper Nidy, który zdołał powstrzymać szarżującego \"Szczawia”. Nad resztą okazji, chyba z przyzwoitości, należałoby już spuścić zasłonę milczenia.
Po zmianie stron, zamiast oczekiwanego szturmu, nastąpiła jedynie coś na miarę zimnej wojny. Gra wyrównała się, jakby podział punktów zadowalał obydwa zespoły. - Mamy pod górkę. Inne drużyny z takich sytuacji, które my dzisiaj mieliśmy, strzeliłyby pół tuzina bramek, inne tak, ale my nie - przyznawał po spotkaniu przybity pomocnik Stali Tomasz Wójcik.
SKŁADY
Stal: Mańka (69 Judkowiak) - Cyranowski, Grajper, Czępiński, Nowak, Dziedzic (60 Wójcik), Rado, Szczawiński, Sadowski (67 Mazurek), Wilawer, Stręciwilk.
Nida: Ciemiera - Cieślak, Szafraniec, Janowski, Myca, Zezula (88 Kupczyk), Rolak (58 Gnyla), Kłos (76 Chlewicki), Mika, Patejuk, Zaręba.
Żółte kartki: Czepiński, Dziedzic, Cyranowski- Myca, Rolak, Kupczyk (N).
Sędziował: Marek Bilmin (Białystok).
Widzów: 600.
Komentarze