Reklama
Jacek Rempała: Przyjadę do Lublina na dłużej
ROZMOWA z Jackiem Rempałą, żużlowcem KMŻ
- 06.04.2009 18:25
- Najchętniej zapomniałbym o tym spotkaniu jak najszybciej, ale najpierw ja i pozostali zawodnicy musimy wyciągnąć wnioski z tej porażki. Teraz najważniejsza jest następna konfrontacja. Nie możemy przespać dwóch tygodni, które dzielą nas od meczu z Miszkolcem.
- Nie mogę wypowiadać się za całą drużynę. Na pewno muszę lepiej poznać tor przy Al. Zygmuntowskich, dlatego w przyszłym tygodniu przyjadę do Lublina na dłużej. Zamierzam zdecydowanie więcej jeździć, dopasować motocykle do nawierzchni. Tylko intensywniejsze treningi i praca przy sprzęcie, mogą zaowocować lepszą postawą w walce o ligowe punkty.
- Trochę tak. Tor rzeczywiście trzymał, był przyczepniejszy, o czym najlepiej świadczą szybkie wyścigi i rekordy toru. W naszym parku maszyn zrobiło się nerwowo. Byliśmy nastawieni na start, zaczęliśmy zmieniać przełożenia, kombinować ze sprzętem. W efekcie pogubiliśmy się, głupio tracąc wiele punktów. Ja też popełniałem błędy. W jednym z wyścigów jechałem z Rafałem Klimkiem na 5:1, ale straciliśmy dobre lokaty, co bardzo zdenerwowało kibiców.
- Pojechałem szerzej, sądząc, że Rafał przypilnuje krawężnika. Ale on znalazł się przy mnie, a Piotr Dym miał wystarczająco dużo miejsca, aby nas wyprzedzić.
- Zdecydowanie tak. Nie chcę jeździć egoistycznie. Jestem otwarty na współpracę z Rafałem.
- Słyszałem o tym, ale konkretów jeszcze nie znam. Myślę, że na decyzje jest za wcześnie, ale o to lepiej zapytać trenera Rafała Wilka. Jestem pewny, że nasz zespół będzie mocniejszy, kiedy kontuzję obojczyka wyleczy Karol Baran. Wiem, że chce wrócić na tor jak najszybciej. Ja też zamierzam jeździć zdecydowanie lepiej niż w pierwszym meczu. Dziś kibice czują do mnie złość, ale może zmienią zdanie, jak zdobędę 14 punktów, co może niedługo nastąpić.
Reklama













Komentarze