Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

III Liga: Radzyńskie Orlęta ponad 450 minut bez gola, skuteczny Wojciech Białek

W sobotę w Radzyniu Podlaskim rządzili gracze z Ukrainy. Spartakus zasłużenie pokonał tamtejsze Orlęta 1:0 po bramce z rzutu karnego i opuścił strefę spadkową.
Sytuacja gospodarzy robi się za to niewesoła. Gracze Marka Majki w piątym meczu rundy wiosennej nie trafili do siatki i po przerwie zimowej dopisali do swojego konta tylko jedno \"oczko”. Niemoc strzelecka trwa, więc już od ponad 450 minut! Co najgorsze, radzynianie stopniowo opuszczają się w ligowej tabeli, a już w niedzielę zagrają z kraśnicką Stalą. Znowu, więc nie będzie łatwo o punkty i bramki. W pierwszej połowie przeważającą stroną byli bez wątpienia goście, którzy kilka razy zmusili do interwencji bramkarza Orląt Krzysztofa Stężałę. Szczęścia próbowali głównie Mikołaj Greszta i Jurij Michalczuk. Miejscowi na dobrą sprawę tylko dwa razy sprawdzili czujność Piotra Waśkiewicza. Najpierw Paweł Pliszka strzelił za słabo, a tuż przed przerwą Damian Panek minimalnie przestrzelił lobem z narożnika pola karnego. W drugiej połowie gra wyraźnie się ożywiła, a już w 52 min do siatki miejscowych trafił z zasłużonego rzutu karnego Andrej Dewa. Nadzieje na korzystny rezultat wróciły gospodarzom, kiedy w 67 drugą żółtą kartką ukarany został Norbert Beza i w efekcie wyleciał z boiska. Od tego momentu Orlęta rzuciły się do ataków. A blisko wyrównania byli Mateusz Wołek (dwukrotnie) i Rafał Borysiuk, który przymierzył w spojenie słupka z poprzeczką. Sporo kontrowersji wzbudziła też sytuacja z doliczonego czasu gry, kiedy to w polu karnym upadł Pliszka. - Nawet obrońcy Spartakusa przyznawali po końcowym gwizdku, że należał się nam rzut karny. A co do naszej sytuacji ogólnej to nieciekawie było już dwa tygodnie temu. Nie wiem, co powiedzieć po porażce z zespołem z Szarowoli. Niemoc? Fatum? Ciężko jest znowu się tłumaczyć. Przed meczem mówiliśmy sobie, że zagramy o życie, ale niestety nic z tego nie wyszło. Do najbliższego meczu w Kraśniku musimy podejść, jakby był to decydujący mecz o utrzymanie w trzeciej lidze. Zrobimy jednak wszystko, żeby utrzymać trzecią ligę dla Radzynia, nie dopuszczam do siebie w ogóle myśli, że może się nam nie udać - mówi kapitan Orląt Damian Panek. Bramki: Dewa (52 - karny) Orlęta: Stężała - Gmur (55 Wołek), Jakubiec, Kępa, Ptaszyński, P. Ślusarczyk (69 Krasuski), Borysiuk, Koczkodaj, Leszkiewicz, Pliszka, Panek. Spartakus: Waśkiewicz - Gryniszyn, Kostyk, Orzechowski, Beza, Greszta, Siwy (46 Dewa), Karabyn (46 Szafrański), Gorzow (76 Baretcki), Michalczuk, Raisza. Żółte kartki: Paweł Ślusarczyk, Panek (O) - Karabyn Beza (S). Czerwona kartka: Beza (67 - za drugą żółtą). Sędziował: Andrzej Kucharski (Zamość). Widzów: 500. W sobotę w Biłgoraju tamtejsza Łada spotkała się w meczu przyjaźni z Avią Świdnik. W szeregach gości wystąpiło aż sześciu graczy, którzy w przeszłości reprezentowali \"biało-niebieskie” barwy. Na trybunach było sympatycznie, ale na boisku o zabawie nie mogło być już mowy. Gospodarze po pierwszej połowie prowadzili 1:0, a w drugiej dwa skutecznie wykonane przez Wojciecha Białka rzuty karne zdecydowały o zwycięstwie \"żółto-niebieskich” 2:1. Co gorsza Łada wylądowała w strefie spadkowej. - Mimo że jechaliśmy do Biłgoraja bez Pawła Pranagala, Macieja Kleszcza i Krzysztofa Bonieckiego to wybieraliśmy się tam po trzy punkty i plan wykonaliśmy. Moim zdaniem zasłużenie pokonaliśmy Ładę, stworzyliśmy sobie dużo więcej groźnych sytuacji. Rywale na dobrą sprawę w każdej z połów mieli tylko po jednej okazji - mówi opiekun zespołu ze Świdnika Wiesław Kołodziej. Sobotni mecz rozpoczął się po myśli gospodarzy. Już w 5 min z około 30 m uderzył Piotr Fulara i niespodziewanie piłka ugrzęzła w siatce. Swój udział przy tym golu miał jednak Kamil Styżej. Futbolówka skozłowała tuż przed bramkarzem Avii, czym mocno go zaskoczyła. Po dwudziestu minutach przyjezdni wzięli się do roboty i szybko wyrównał nawet Białek, ale sędzia uznał, że wcześniej napastnik świdniczan był na pozycji spalonej. Gościom udało się doprowadzić do remisu już w 56 min. Wówczas Mateusz Pielach uderzał głową, a piłkę ręką we własnym polu karnym zatrzymał jeden z graczy miejscowych. Jedenastkę pewnie wykorzystał Białek, a kilka minut później powtórzył swój wyczyn. Gospodarze musieli stawić czoła faworyzowanym rywalom bez dwójki kluczowych piłkarzy. Siergiej Sawczuk odpoczywał za nadmiar żółtych kartek, a Ireneusza Zarczuka z udziału w meczu wykluczyła kontuzja. Bramki: Fulara (5) - Białek (56, 62 - obie z karnych) Łada: Fokin - Dowhoszyja, Kasiak, Skrzypek, Fulara, Myszka, Bubiłek, Onkiewicz, Blicharz (76 Garbacz), Tymczyszyn, Komosa. Avia: Styżej - Paluszek, Grzegorczyk, Kubiak, Pielach, Orzędowski, Kamiński, Popajewski (87 Nowiński), Rusiecki, Gralewski (89 Farotimi), Białek (90 Sztohryn). Żółte kartki: Onkiewicz, Skrzypek, Fokin, Bubiłek, Dowhoszyja (Ł) - Orzędowski, Popajewski, Białek (A). Widzów: 500.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama