III Liga: Zwycięstwo Górnika II Łęczna, porażki Tomasovii i Orląt Łuków
W 21 kolejce spotkań na boiskach trzeciej ligi bardzo ciekawie zapowiadał się zwłaszcza pojedynek w Kraśniku, gdzie tamtejsza Stal podejmowała Górnika II Łęczna.
- 11.04.2009 21:31
Gospodarze opromienieni trzema zwycięstwami z rzędu byli faworytami sobotnich zawodów. Łęcznianie z kolei w porównaniu do rozegranych już spotkań rundy wiosennej wystąpili w mocno odmłodzonym składzie.
Z pierwszej drużyny na dobrą sprawę pokazali się jedynie Wallace Benevente i Janusz Surdykowski. I o dziwo młodzież spisała się zdecydowanie lepiej niż ich starsi koledzy, bo goście wracali do domów z trzema punktami po łatwym i bezsprzecznym zwycięstwie (3:0).
- Wychodzi na to, że lepiej gdyby Górnik przyjechał do nas w składzie z pierwszoligowcami. Młodzi gracze z Łęcznej tej wiosny nie mieli zbyt wielu okazji do gry i zjawili się w Kraśniku głodni minut na boisku. Wydaje mi się, że przegraliśmy głównie pod względem fizycznym. Mamy sporo kontuzji, do tego krótką ławkę i w efekcie nie doszliśmy do siebie po ostatnim meczu. Muszę też przyznać, że rywale byli zdecydowanie lepsi i po prostu zasłużyli na to zwycięstwo. Nie załamujemy się jednak i liczę na to, że już w środę pokażemy lepszą grę - mówi trener Stali Wojciech Stopa.
Wynik w 18 min otworzył Brazylijczyk Wallace Benevente. Sprowadzony w zimie z Floty Świnoujście obrońca wykorzystał idealne dośrodkowanie Pawła Klimkiewicza i wpakował piłkę do siatki po uderzeniu głową. W 32 min wyczyn kolegi powtórzył Surdykowski, bo i on wpisał się na listę strzelców efektowną główką.
W drugiej połowie nadal przeważali goście, a rezultat na kwadrans przed końcowym gwizdkiem ustalił Daniel Krakiewicz. Na słowa pochwały w tej sytuacji zasłużyli jednak także Rafał Kosiec i Dariusz Osuch. Ten pierwszy popisał się ładnym podaniem, a drugi bardzo przytomnie przepuścił piłkę i popularnemu \"krakersowi” nie pozostawało nic innego, jak umieścić futbolówkę w siatce.
Po sobotnim zwycięstwie górnicy mogą się pochwalić czterema spotkaniami z rzędu bez porażki. Dodatkowo w żadnym z nich nie stracili gola.
- Nie spodziewałem się, że tak łatwo pójdzie nam w Kraśniku. Zresztą 3:0 to i tak najniższy wymiar kary, bo gospodarze powinni stracić kilka goli więcej. Cieszymy się jednak z trzech punktów i ładnej gry. Defensywa znowu spisała się na medal, a Stal chyba ani razu na poważnie nie zagroziła naszej bramce. Przypominam sobie jedynie nieudany strzał Konrada Nowaka. Co powiem na to, że młodzież spisała się lepiej od doświadczonych pierwszoligowców? Pozostawię to bez komentarza - stwierdza opiekun rezerw Górnika Tadeusz Łapa.
Bramki: Wallace (18), Surdykowski (32), Krakiewicz (75).
Stal: Herda (10 K. Beszczyński) - Gołębiowski, D. Beszczyński, Stadnicki, Wojtysiak, Ręba, Binkiewicz (55 Gutek), Iwanowicz, Iracki (80 Krężołek), Nowak, Januszko (60 Słoniewski).
Górnik: Witkowski - Kosiec, Klajda, Wallace, Musuła, Jankowski (80 Raczkiewicz), Michalak, Wójcik, Surdykowski (85 Jędrzejuk), Klimkiewicz (65 Krakiewicz), Wagner (46 Osuch).
Żółte kartki: Nowak (S) - Surdykowski, Jankowski, Osuch (G).
Sędziował: Tomasz Jagieła (Krosno). Widzów: 500.
Przed sobotnim spotkaniem Tomasovii z Wisłoką Dębica gospodarze pałali rządzą rewanżu za porażkę z pierwszej rundy, kiedy to na boisku rywali \"dostali” tęgie lanie (0:4).
Niestety na zapowiedziach się skończyło, bo mimo optycznej przewagi i kilku dobrych sytuacji gracze Zbigniewa Kuczyńskiego przegrali 0:1. Dodatkowo sobotnie spotkanie przerwało imponującą passę Tomasovii - dziesięciu meczów bez przegranej.
Gospodarze mogą żałować zwłaszcza początku sobotnich zawodów. Już w 2 min Piotr Gozdek przymierzył w poprzeczkę, a po chwili sam na sam z bramkarzem rywali znalazł się Rafał Myszkowski. Posłał jednak piłkę minimalnie obok słupka.
- Nie wiem, co powiedzieć. Na pewno przeprosiny należą się kibicom, a ja muszę się przyznać do błędu, bo wszystkie zmiany, których dokonałem robiłem z myślą o zwycięstwie. Szkoda, bo liczyliśmy na spokojne święta. Musimy jednak szybko zapomnieć o tym niepowodzeniu i grać dalej, jeszcze sporo kolejek przed nami - mówi trener Kuczyński.
Miejscowi się smucą, a spore powody do radości ma debiutujący w roli szkoleniowca Wisłoki Grzegorz Cybroń. Jego podopieczni od początku meczu skupili się głównie na obronie własnej bramki, a w 80 min przeprowadzili wzorową kontrę. Gościom pomógł też błąd Łukasza Chwały, który nie trafił w piłkę. Dariusz Kantor zachował się w tej sytuacji, jak profesor. Najpierw ograł dwóch rywali, a po chwili uderzył idealnie po długim rogu.
- Tomaszów to naprawdę gorący teren, dodatkowo gospodarze chcieli wygrać za wszelką cenę. Początek spotkania nie zapowiadał, że skończy się ono po naszej myśli, bo przeważali rywale. Z biegiem czasu i my mieliśmy jednak kilka dobrych okazji - stwierdza kierownik dębiczan Bogusław Pater.
Bramka: D. Kantor (80).
Tomasovia: Bartoszyk - Leśko (77 Banaś), Chwała, Sioma, Myszkowski, Baran (64 Wawryca), Kasperek (70 Stefanik), Ciećko, Wójcik, Gozdek (58 Pacholarz), Żurawski.
Wisłoka: Dydo - S. Kantor, Smaś, Kędzior, Konrad, D. Kantor, Zołotar, Zych, Grębowski (83 Sałek), Wolak, Rzucidło (67 Ma. Wolański).
Żółte kartki: Chwała, Myszkowski, Wójcik, Baran (T) - Kędzia, Wolański, Rzucidło (W).
Sędziował: Mariusz Śledź (Zamość). Widzów: 1000.
Reklama













Komentarze