Reklama
Masłowski: Nam musi się udać
ROZMOWA Z Łukaszem Masłowskim, piłkarzem Widzewa Łódź, byłym zawodnikiem Górnika Łęczna
- 13.04.2009 16:12
- Ta liga jest specyficzna i ciężko w niej o styl. Tutaj najważniejsze są punkty. My mamy jasno sprecyzowany cel - powrót w tym sezonie do ekstraklasy. Jak spadaliśmy z ekstraklasy, to prezentowaliśmy fajny styl. I co nam to dało? Jak awansujemy, to wtedy zaczniemy pracować nad widowiskowością.
- To kompletny napastnik, dobrze gra głową i obiema nogami. Jest pierwszoplanową postacią drużyny, zdobywa gole na zawołanie. Jest w wysokiej dyspozycji i na szczęście mamy go w swoim zespole. Myślę, że to najlepszy napastnik w pierwszej lidze.
- Nam też towarzyszy ciśnienie i to może największe w I lidze. A to dlatego, że jest wielkie zapotrzebowanie na ekstraklasę. Są kibice, jest duże miasto, właściciel, który daje pieniądze i który chce piłki na najwyższym poziomie. My po prostu musimy awansować. W naszym przypadku nie ma: uda się lub się nie uda.
- Bo faworyci nie mają lekkiego życia. Wszyscy na nas szczególnie się mobilizują, bo Widzew to jest marka, rozpoznawalna w całej Polsce. Na mecze z nami wszyscy wychodzą potrójnie umotywowani. Ale jak ktoś ma aspiracje, to musi sobie z tym radzić.
- Znam sytuację, bo z chłopakami jestem w kontakcie telefonicznym. Nie mają lekkiego życia, ale dziś skupiam się tylko na sobie i nie oglądam na nikogo. Mam swoje miejsce pracy i nie interesują mnie inni. A Górnik niech sobie zacznie zdobywać punkty po spotkaniu z nami.
- Jestem po kontuzji i mam trochę zaległości. Jednak z czasem wrócę do wysokiej formy.
- Wiem, że pierwszy ma być Widzew. Natomiast kto będzie za nami, to już nie ma większego znaczenia.
Reklama













Komentarze