Kto kogo gwałci, czyli jak prasa uczy angielskiego
\"Piotr gwałci Zuzię w każdy piątek”. Takie zdanie odmienione w różnych czasach znalazło się w angielskiej gazecie dla Polaków.
- 27.04.2009 20:08
- Interesuję się prasą, dlatego bratanek, który pracował w Luton, przy okazji przyjazdu do Polski przywiózł mi egzemplarz wydawanej w Anglii gazety dla Polaków - opowiada Jacek Śnieżek z Puław.
\"The Polish Observer” to bezpłatny dwutygodnik z informacjami dla społeczności polskiej mieszkającej w Wielkiej Brytanii. W numerze z 1-15 kwietnia 2009 roku na pierwszej stronie znajduje się zapowiedź reportażu o polskich uczniach w angielskich szkołach.
A w środku m.in. kącik kulinarny i przepis na jajka z tuńczykowym farszem. Tuż obok rubryka opatrzona tytułem \"Doskonal swój angielski”. W tym numerze \"na tapecie” są angielskie czasy w stronie czynnej i biernej.
I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie treść odmienianego zdania. Brzmi ono: \"Peter rapes Susan every Friday”. Jest też tłumaczenie: \"Piotrek gwałci Zuzię w każdy piątek”.
Zdanie jest wykorzystywane w każdym opisywanym czasie. I tak w czasie teraźniejszym ciągłym \"Piotrek właśnie gwałci Zuzię”, w czasie przeszłym prostym \"Piotrek zgwałcił Zuzię minionej nocy”, a w czasie przyszłym \"Piotrek zgwałci Zuzię…”.
- Kiedy to zobaczyłem aż złapałem się za głowę. Jak można uczyć języka angielskiego na takim przykładzie? - dziwi się Jacek Śnieżek.
\"The Polish Observer” jest wydawany przez firmę My Own Media z Londynu. W stopce nie ma numeru telefonu do redakcji. Pytania o rubrykę \"Doskonal swój angielski” wysłaliśmy więc na adresy mejlowe członków redakcji. Na odpowiedź czekaliśmy kilka dni, bez rezultatu.
- Nie znam tej gazety, my również szukaliśmy namiarów na tę redakcję, bo nasi czytelnicy informowali nas o \"lekcji” języka angielskiego - mówi Kordian Klaczyński, sekretarz redakcji wydawanego w Anglii polskiego tygodnika \"Cooltura”. - Wczoraj widziałem następny numer, ukazały się w nim przeprosiny. Napisano w nich, że redakcja wysłała do drukarni złą wersję lekcji.
Niecodzienny sposób nauczania języka angielskiego zdziwił także specjalistów.
- W poważnym nauczaniu nie stosuje się takich metod. To musiał wymyślić ktoś z wadliwym poczuciem humoru - uważa Ewa Lipowska-Szymańska z Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych w Puławach. - Najczęściej w nauce stosuje się przykłady proste, łatwo przekładalne na życie codzienne, jak np. \"Paul went to school” czyli \"Paweł poszedł do szkoły”.
Więcej informacji z Puław na www.mmpulawy.pl
Reklama













Komentarze