Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Obiecali jej pracę modelki, a potem zgwałcili. Ostatni ze sprawców dostał wyrok: 4 lata więzienia

Obiecywali jej pracę hostessy i modelki, później upili ją i wielokrotnie zgwałcili. W poniedziałek ostatni z trzech sprawców został skazany na 4 lata więzienia. Musi też zapłacić ofierze zbiorowego gwałtu 50 tys. zł zadośćuczynienia
Obiecali jej pracę modelki, a potem zgwałcili. Ostatni ze sprawców dostał wyrok: 4 lata więzienia
Kobieta domagała się dwukrotnie większej kwoty. Tłumaczyła, że zdarzenie trwale wpłynęło na jej psychikę i że odczuwa wstręt do mężczyzn, jak i do samej siebie. W poniedziałek Sąd Okręgowy w Lublinie zdecydował, że zadośćuczynienie wyniesie 50 tys. zł. Tyle samo, ile wcześniej zasądzono od jednego z trzech sprawców. Dwaj z nich zostali skazani już wcześniej, dostali po 4 lata więzienia. Tomasza C. udało się skazać dopiero wczoraj, bo mężczyzna długo ukrywał się za granicą.

Dramat warszawianki Agnieszki C. rozegrał się w maju 2008 r. Studentka dorabiająca sobie jako hostessa zainteresowała się internetowym ogłoszeniem o pracy i poszła na spotkanie, które odbyło się w Warszawie. Później przyjechała do Puław, gdzie miała wziąć udział w sesji zdjęciowej, ale wydarzenia potoczyły się inaczej. W mieszkaniu przy ul. Kusocińskiego sprawcy zmusili dziewczynę do picia alkoholu, aż poczuła się bardzo źle. - Wielokrotnie doprowadzili ją do obcowania płciowego - mówiła wczoraj sędzia Dorota Dobrzańska.

Sprawcy na zmianę i wspólnie gwałcili studentkę. Następnego dnia, jeszcze otumanioną, wywieźli na puławski dworzec, gdzie wręczyli jej bilet do Warszawy. Dwóch mężczyzn: Piotra S. i Marcina P. udało się zatrzymać niemal od razu. Tomasz C. był nieuchwytny, wystawiono za nim Europejski nakaz aresztowania, czyli dokument ułatwiający procedury ekstradycyjne. Gwałciciel wpadł po ponad czterech latach ukrywania się.

Został zatrzymany w listopadzie 2012 r. w Kopenhadze. W poniedziałek Sąd Okręgowy skazał go na cztery lata bezwzględnego więzienia. Przebywającego w areszcie mężczyzny nie było wczoraj na sali rozpraw. Uzasadnienie wyroku było niejawne, podobnie jak sam proces, ze względu na dobro pokrzywdzonej.

Tymczasem nie jest wykluczone, że gwałciciel będzie mógł niedługo wyjść na wolność. Sąd zaliczył mu na poczet kary czas, który spędził w aresztach w Danii (od 15 listopada 2012 r. do 1 marca 2013) i w Polsce (od marca 2013 do dnia wyroku), a to już prawie połowa wyroku. Sąd nie zastrzegł dzisiaj, że mężczyzna nie może ubiegać się o przedterminowe zwolnienie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama