Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Puchar Polski: Hetman Zamość za pucharową burtą. Wisła Kraków gra dalej (wideo)

Nie było niespodzianki w pucharowym starciu Hetmana z krakowską Wisłą. Zgodnie z przedmeczowymi oczekiwaniami zwyciężył mistrz Polski, ale zamojska młodzież wcale nie musi wstydzić się swojego występu.
Choć bliski pokonania bramkarza \"Białej Gwiazdy” dwukrotnie był Marek Fundakowski to, niestety, tym razem porzekadło mówiące, że: puchar rządzi się swoimi prawami, nie znalazło potwierdzenia. Zamościanie, wspierani przez tysiące sympatyków Hetmana, nie przestraszyli się ekipy Macieja Skorży. Suma umiejętności była jednak zdecydowanie po stronie krakowian. Szkoleniowiec \"Białej Gwiazdy” uczynił zresztą wszystko, aby proporcje zostały zachowane. W pierwszym składzie pojawili się m.in. zawodnicy, którzy fetowali z Wisłą nie tylko ostatnie mistrzostwo Polski. Naprzeciwko nich stanęła zamojska młodzież, którą starał się pokierować niespełna 17-letni Rafał Kycko. I trzeba przyznać, że na tle ligowych wyjadaczy nastolatek pokazał się z dobrej strony. Kilka razy udanie rozdzielił piłkę wypuszczając kolegów do kontrataku. To w tym i tylko w tym jedynym aspekcie gry leżały nadzieje Hetmana na osiągnięcie korzystnego rezultatu. I rzeczywiście przynajmniej część z nich mógł spełnić Marek Fundakowski, który dwukrotnie znalazł się w sytuacji bramkowej. Najpierw jego strzał wybronił mołdawski bramkarz Wisły, a w kolejnej sytuacji, kiedy był o krok od wykończenia akcji, zabrakło mu już zwyczajnie sił. Wiślacy rozpoczęli wprawdzie z górnego \"C” i już od pierwszej minuty gry zamknęli Hetmana na jego połowie, jednak nie potrafili przekuć olbrzymiej przewagi na gole. Zamościanie bronili się skutecznie, a momentami szczęśliwie. Nieliczne celne uderzenia lądowały w rękawicach Mateusza Prusa. – Rywale stwarzali sporo sytuacji, groźne były zwłaszcza dośrodkowania z lewego skrzydła. Po straconej drugiej bramce chyba zeszło już z nas powietrze – mówił po końcowym gwizdku Mateusz Prus, który po meczu otrzymał bluzę bramkarską od Mariusza Pawełka. Aż do 39 min, kiedy hetmańskich napoczął Piotr Ćwielong. Po zdobyciu gola wiślacy zagrali już o wiele spokojniej i niczym wytrawny bokser wypunktowali przeciwnika. Po przerwie kolejne sytuacje wykorzystał Patryk Małecki, który zmienił w 65 min słabo dysponowanego Wojciecha Łobodzińskiego. – Jak spaść to z wysokiego konia. Wisła jest najlepsza w Polsce, ale my po tym meczu możemy pożegnać się z pucharem z podniesionym czołem – podsumował mecz trener Hetmana Andrzej Orzeszek. Hetman Zamość – Wisła Kraków 0:3 Bramki: Ćwielong (39), Małecki (75 i 82). Hetman: Prus – Demusiak (79 Rajtar), Grunt, Frączek (73 Miszczuk), Sowa – Litwiniuk, Skórski, Kycko (86 Sawa), Kaczmarek - Lindner – Fundakowski. Wisła: Cebanu – Alvarez, Głowacki, Jop, Piotr Brożek – Kirm (79 Papież), Diaz, Jirsak,Cantoro (65 Paweł Brożek), Łobodziński (65 Małecki), Ćwielong. Żółte kartki: Kaczmarek (H) – Głowacki (W). Sędziował: Adam Kajzer (Rzeszów). Widzów: 7000.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama