Piłkarska IV liga: Zwycięstwa Orląt, POM-u, Łady i Orionu
Rozcięta warga i cztery szwy Michała Serwina, skruszony ząb Grzegorza Dajka oraz kontuzja pachwiny Tomasza Mitury to bilans strat po stronie gospodarzy. Walki, w przeciwieństwie do bramek w spotkaniu Lewartu z Orlętami nie brakowało.
- 26.09.2009 23:50
Tą jedyną zdobył w 65 minucie obrońca gości, Paweł Szlaski, który precyzyjnym strzałem głową wykończył kontrę swojego zespołu.
Tym samym uradował blisko czterdziestoosobową grupę kibiców \"żółto-czerwonych”. Orlęta odniosły bowiem pierwsze wyjazdowe zwycięstwo od 21 maja 2008 roku, kiedy w Janowie Lubelskim pokonały Janowiankę 2:1.
Samo spotkanie nie zachwyciło. Piłkarzom nie można było odmówić zaangażowania ani determinacji, ale wielkiego widowiska nie udało się im stworzyć. Sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo.
Poza tą, po której padł gol, Orlęta tylko raz poważnie zagroziły bramce strzeżonej przez Michała Wilkołka. W 48 minucie po akcji Łukasza Kiryło z dwóch metrów, wprost w ręce bramkarza gospodarzy główkował Artur Gaj.
Piłkarze Lewartu przycisnęli dopiero w końcówce. W ciągu ostatnich pięciu minut nie pozwolili gościom wydostać się z ich pola karnego, kilkakrotnie stwarzając niebezpieczeństwo po stałych fragmentach gry. Do pozycji strzeleckiej doszedł nawet Wilkołek, ale uderzył bardzo niecelnie.
- Wiedziałem, że będzie ciężko, kiedy kontuzji doznał Michał Serwin. Gdy wypadł Tomek Mitura nie został nam już żaden doświadczony zawodnik. Kończyliśmy mecz samymi juniorami i to nie mogło się dobrze skończyć – narzekał po meczu szkoleniowiec Lewartu, Arkadiusz Smolarz.
- Za kontuzje nie winie jednak graczy gości. Moich chłopcy walczyli z całych sił i zapłacili za to urazami. Oby pozbierali się jak najszybciej, bo bez nich będzie nam ciężko o punkty w kolejnych spotkaniach – zakończył.
Bramki: Szlaski (65).
Lewart: Wilkołek - Pszczoła, Maleszyk, Cyranek, Dajek - Krzyżanowski (80 Greń), Mitaszka, Mitura (46 Urbaś), Serwin (26 Jezior) - Latek, Korzeniowski.
Orlęta: Kuśnierenko - Szlaski, Ozygała, Fortuna, Gryczka - Kiryło (63 Matuszewski), Abramenko, Wryk (73 Grula), Sudowski - Gaj (68 Karolkiewicz), Agafonows (77 Fadiejew).
Żółte kartki: Szlaski, Dajek (L) - Urbaś (O).
Czerwona kartka: Dajek (L) za drugą żółtą w doliczonym czasie gry.
Sędziował: Konrad Rękas (Chełm).Widzów: 200.
Po ubiegłotygodniowym zwycięstwie z Olendrem Sól piłkarze POM Iskry Piotrowice po raz drugi z rzędu zainkasowali komplet punktów w meczu wyjazdowym. Tym razem wygrali w Janowie Lubelskim z Janowianką 1:0.
W składzie przyjezdnych zabrakło bohatera z Soli Marcina Goździołki. Uraz wykluczył także Przemysława Wronkę. Mimo tych osłabień ofensywa POM radziła sobie bardzo dobrze, a zwycięstwo drużynie z Piotrowic zapewnił Radosław Kaczmarczyk.
W 13 min niewysoki napastnik wyskoczył najwyżej do piłki zagranej z lewego skrzydła przez Sylwestra Lisa i trafił do siatki. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie.
– Remis byłby sprawiedliwszy. Obie drużyny stworzyły po kilka okazji, a bramka dla gości padła po błędzie naszego obrońcy – twierdzi Dariusz Brytan, trener Janowianki. – Wola walki i chęć zwycięstwa po naszej stronie była większa. Zagraliśmy dobry mecz – odpowiada Konrad Maciejczyk, opiekun POM.
Janowianka Janów Lubelski – POM Iskra Piotrowice 0:1 (0:1)
Bramka: Kaczmarczyk (13).
Janowianka: Kielarski, Oczkowski (85 M. Bielak), Sobótka, Szarowski, Firosz (66 Szczecki), Duda, Gąbka, Chmiel, Piecyk, P. Sadowski, P. Bielak.
POM: Sulowski, Wałachowski, Jarmuł, Bartoszcze, M. Orłowski, Bielak (85 Orzeł), K. Orłowski, D. Wronka, Stępień (75 Sobkowicz), Lis (90 Zając), Kaczmarczyk (88 Szarak).
Żółte kartki: P. Sadowski – S. Lis, M. Orłowski. Widzów: 300. Sędziował: Wojciech Rek (Lublin).
Gospodarze już po pierwszej części mogli prowadzić 2:0. Już w pierwszej minucie Tomasz Garbacz nie trafił do pustej bramki. Pojedynek z bramkarzem gości przegrał też Adam Onkiewicz, a grający szkoleniowiec Łady Ireneusz Zarczuk, posłał futbolówkę obok słupka.
Dramat przyjezdnych rozpoczął się w 40 min, kiedy za faul taktyczny boisko opuścił Piotr Skrzypczyński. – To była spora strata – przekonuje trener Hetmana Sławomir Kozłowski.
– Przewinienie naszego kluczowego zawodnika miało miejsce w sektorze bocznym boiska i nie kwalifikowało się na czerwoną kartkę. To nam podcięło skrzydła. Zespół się rozkleił, doszły do tego kontuzje, stąd tak wysoki wynik.
– W grze gości widać było brak jednego piłkarza. Jakub Rozwadowski wychodził na czystą pozycję i tak to przewinienie zinterpretował sędzia, stąd od razu czerwona kartka – tłumaczy Ireneusz Zarczuk.
Łada Biłgoraj – Hetman Żółkiewka 7:0 (1:0)
Bramki: Garbacz (18, 80), Kukiełka (50), Rozwadowski (55), Skrzypek (63 z karnego), Rataj (79), Komosa (83).
Łada: Paczos – Skrzypek (66 Krzyszkowski), Bubiłek, Kukiełka, Fulara, Komosa, Onkiewicz, Zarzycki (46 Blicharz), Rozwadowski (75 Bednarz), Zarczuk (62 Rataj), Garbacz.
Hetman: Dąbała – Piotr Skrzypczyński, Przemysław Skrzypczyński, Sczczepiński (70 Wiszowaty), Tuczyński, Zabiegły (50 Rusinek), Palica, Sztochryn, Pietrzak (55 Prus), Wójcik (65 Mącik), Kornas.
Żółta kartka: Wiszowaty (H). Czerwona kartka: Piotr Skrzypczyński (H) w 40 min, za faul taktyczny. Sędziował: Radosław Wąsik (Lublin). Widzów: 700.
Ciężko w to uwierzyć, ale mamy już szesnaście punktów. Tajemnica sukcesu? Ciężka praca i dobra frekwencja na treningach – cieszył się po wygranym 3:0 meczu ze Spartą Rejowiec Waldemar Wiater, opiekun Orionu. We wczorajszym pojedynku jego podopieczni nie dali najmniejszych szans rywalom.
Do przerwy jednak nic nie wskazywało na łatwe zwycięstwo gospodarzy. – Bo Sparta to naprawdę silny rywal. W pierwszej połowie grali bardzo mądrą i poukładaną piłkę – tłumaczy Wiater.
Worek z bramkami został rozwiązany jednak dopiero po przerwie przez Kamila Szymusia. Z boku boiska dobrą centrę w pole karne posłał Tomasz Kura. Do piłki najwyżej wyskoczył Szymuś i pięknym strzałem głową pokonał Ireneusza Sajeckiego. Osiem minut później było już 2:0, bo Rafał Piwowarski bardzo ładnie przymierzył zewnętrzną częścią stopy.
Sparta próbowała jeszcze odrobić straty, ale ani Damian Kozioł, ani Jacek Ziarkowski nie byli w stanie pokonać dobrze dysponowanego Kamila Kozłowskiego. – Nie wiem, co się stało z nami po przerwie. Pierwsza połowa była niezła, ale drugie 45 minut to dramat – tłumaczy Marek Jankowski, kierownik Sparty.
Od 60 minuty goście musieli sobie radzić w dziesiątkę, bo czerwoną kartką został ukarany Ireneusz Sajecki, który dość dosadnie wyraził się o pracy arbitra.
Orion Niedrzwica – Sparta Rejowiec 3:0 (0:0)
Bramki: Szymuś (50), Piwowarski (58), Kura (70).
Orion: Kozłowski – Kuśmierz (75 Węgorowski), Golisz, Kosidlak, Olko, Witek, Kucharski, Szymuś, Piwowarski, Kutek (75 Boguszewski), Kura.
Sparta: Sajecki – Kwiatkowski, Machnikowski, Mazurczak, Wojciechowski (62 Góra), Kozieł (61 Kozioł), Nowiński (46n Lasota), Adamiec (76 Świr), Ziarkowski, Konieczny, Rossa.
Żółte kartki: Góra, Kozioł, Mazurczak (S). Czerwona kartka: Sajecki (60 za krytykowanie orzeczeń sędziego) Sędziował: Woś. Widzów: 300.
Reklama













Komentarze