Felin: Przyszłość fabryki puszek poważnie zagrożona
Rozpoczęcie produkcji puszek na Felinie stoi pod znakiem zapytania. Fabryka jest gotowa, ale z nieoficjalnych informacji wynika, że właściciel zastanawia się nad jej sprzedażą. Jeśli do tego dojdzie, lubelska strefa ekonomiczna straci największego inwestora.
- 05.10.2009 18:59
Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, w fabryce Ball Packaging już dawno trwałaby produkcja aluminiowych puszek. Na przeszkodzie stanął kryzys. Firma postanowiła opóźnić otwarcie zakładu. Wytwórnia ma ruszyć wiosną przyszłego roku, ale dokładny termin nie jest znany.
Nie wiadomo, bowiem, czy ruszy i pod jakim szyldem. W polskim oddziale Ball Packaging pojawili się przedstawiciele europejskiej centrali firmy. Szczegóły pozostają tajemnicą, ale z nieoficjalnych informacji wynika, że zastanawiają się nad przesunięciem terminu otwarcia. Możliwa jest również sprzedaż fabryki.
– Dochodzą do nas tego typu informacje – mówi anonimowo jednen z przedstawicieli polskiego oddziału firmy. – To dziwne, bo przyjęto pierwszych pracowników, trwają szkolenia. Mam nadzieję, że w najgorszym wypadku otwarcie trochę się opóźni.
Wartość inwestycji Ball Packaking szacowana jest na około 200 mln zł. To największy zakład w lubelskiej strefie gospodarczej. Ma dać ponad 100 nowych miejsc pracy. Tyle zapowiedzi. Oficjalnie firma nie podaje dokładnego terminu otwarcia fabryki. Nie komentuje też doniesień o rzekomej rezygnacji z projektu.
– Decyzja zapadnie w tym tygodniu – mówi Grzegorz Skóra, z polskiego oddziału Ball Packaging. – W pierwszej kolejności dowiedzą się o niej władze miasta. Na dzień dzisiejszy nic więcej nie mogę zdradzić.
Jak do tej pory, fabryka przyniosła więcej strat, niż zysków.
Smutna inwestycja
Kilkunastu lubelskich przedsiębiorców utopiło w tej inwestycji ponad 2 mln zł. Zapewniali materiały i usługi budowlane. Znaleźli się jednak na końcu łańcuszka wykonawców. Nie otrzymali zapłaty, a ich firmy stanęły na krawędzi bankructwa.
Przez wiele miesięcy próbowali mediacji z głównymi wykonawcami i inwestorem. Bez skutku. Pomoc deklarowały władze miasta, ale skończyło się na kurtuazyjnych rozmowach. Dziś lubelscy budowlańcy dochodzą swoich racji przed sądem. Kilku z nich ma już prawomocne nakazy zapłaty, ale i tak nie mogą odzyskać pieniędzy. Firma, z którą współpracowali okazała się niewypłacalna.
Reklama
Komentarze