Zamiast na patrol żołnierze pojechali na przejażdżkę i zgubili broń
Trzech żołnierzy odpowiedzialnych za bezpieczeństwo lubelskiego wojska w Kosowie, zboczyło z patrolu i zgubiło broń - pisze \"Gazeta Wyborcza Lublin\". Sprawą zajęła się prokuratura i postawiła wojskowym zarzuty.
- 06.10.2009 13:01
Z informacji, jakie zdobyła \"Gazeta Wyborcza Lublin\" wynika, że trzej wojskowi: kapitan, chorąży i sierżant, którzy wyjechali na wspólny patrol, zgubili dwa pistolety Wist.
- Chłopaki dostali rozkaz wyjazdu na patrol, ale zahaczyli o knajpę na terenach pilnowanych przez Greków. Kiedy się bawili, ktoś im ukradł broń z samochodu. A przynajmniej tak opowiadali.- opowiada \"Gazecie\" jeden z żołnierzy.
Oficer prasowy polskiego kontyngentu kpt Robert Fałek podaje, że w sprawę zgubienia wistów zamieszany jest tylko kapitan i chorąży. Jako członkowie tzw. zespołu łącznikowo - monitorującego odpowiadali za bezpieczeństwo żołnierzy z 3 Brygady. Robili objazdy po albańskich wsiach, zdobywając informacje, gdzie jest niebezpiecznie.
W czwartek, 20 sierpnia żołnierze pojawili się w Urosevac. To miejscowość, w której nie powinni się znaleźć, ponieważ nie było jej na trasie patrolu.
Z informacji rzecznika prasowego wynika, że wojskowi zostawili pistolety w wojskowym honkerze, w torbie z hełmem, kamizelką kuloodporną i maską gazową. Żołnierze zarzekają się, że poszli porozmawiać z miejscową ludnością. Po powrocie okazało się, że pistolety zniknęły. Pozostały sprzęt nie został skradziony.
Prokuratura postawiła w tej sprawie zarzuty. Kapitanowi i chorążemu po dwa: niewykonania rozkazu i niedopilnowania pistoletów. Sierżant, który również pojechał do Urosevaca dostał zarzut niewykonania rozkazu. Trzem wojskowym grozi teraz do pięciu lat więzienia.
Reklama
















Komentarze