IV Liga: Marek Leszczyński był przymierzany do Żółkiewki już w lipcu, ułan zmieni taktykę Hetmana
Marek Leszczyński oficjalnie zadebiutuje w sobotę w roli szkoleniowca Hetmana Żołkiewka. Beniaminka czeka ciężka przeprawa w Lubartowie. Popularny \"Ułan”, który prowadził ostatnio Sokoła Konopnica (lubelska klasa A), ma już za sobą pierwsze zajęcia z nową drużyną.
- 09.10.2009 17:30
– Jest tu grupa zarówno doświadczonych zawodników jak młodzieży, ale pod względem przydatności do zespołu nie wygląda to najlepiej. Po prostu ilość nie idzie w parze z jakością – przyznaje Marek Leszczyński
.
Cel nowego szkoleniowca to wyciągnięcie Hetmana z dna. Czy jest to możliwe? – Nie wiem, ale musimy spróbować – odpowiada Jerzy Tuczyński, prezes klubu z Żółkiewki.
– Szkoda tylko, że nie możemy robić teraz żadnych transferów. Zimą będą jednak nieuniknione – dodaje.
Na razie Hetman musi sobie radzić w obecnym zestawieniu. – Jedyne, co teraz mogę, to zmienić taktykę. I to zrobię. Jaka będzie? Inna niż do tej pory – mówi ze śmiechem Leszczyński.
– Chcę czymś zaskoczyć Lewart. Jedziemy na ten mecz po punkty. Niekoniecznie po trzy, najważniejsze, żeby nie przegrać.
Co ciekawe działacze z Żółkiewki już dawno mieli na oku \"Ułana”. – Dostałem propozycję pracy jeszcze w lipcu przed startem sezonu. Nie przyjąłem jej, ale od tamtego czasu byliśmy w ciągłym kontakcie – przyznaje szkoleniowiec, którego czeka niewątpliwie ciężkie zadanie.
– Wiem, w jakiej sytuacji jest ten zespół. Chwała Sławkowi Kozłowskiemu, że go sklecił. Ale mam nadzieję, że jeszcze w tej rundzie zaczniemy odrabiać straty. A wiosną, po dokonaniu wzmocnień składu, wyjdziemy na prostą – kwituje.
W podobnym tonie wypowiada się były trener beniaminka.
– Chłopcy z dnia na dzień radzą sobie coraz lepiej i są na dobrej drodze, żeby nie być dłużej dostarczycielem punktów – uważa Sławomir Kozłowski.
– Trzeba dodać do kadry dwóch, trzech zawodników i ten zespół nie będzie przegrywał. Teraz mają dobrą sytuację, bo będą grać z drużynami w ich zasięgu, jak Cisy czy nawet Lewart – dodaje.
Kozłowski nie jest ani rozżalony, ani też zaskoczony decyzją działaczy Hetmana.
– Szok to przeżyłem w Motorze Lublin, gdzie wygrałem dwanaście meczów i zwolniono mnie z dnia na dzień. A tu jest normalne, że działacze oczekują wyników i to najlepiej od zaraz.
Życzę mojemu następcy i tej drużynie jak najlepiej. Tym bardziej, że nadal będą grać tam moi chłopcy – kończy lubelski szkoleniowiec.
Reklama













Komentarze