Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Śledztwo, które miało utonąć, wraca na powierzchnię. Prokuratura wyciąga z szafy akta ekologicznej katastrofy

Kiedy w lipcu 2025 roku rzeką Uherka zamiast wody płynął czarny, cuchnący szlam, mieszkańcy Chełma usłyszeli, że to „nieszczęśliwy wypadek”. Gdy prokuratura umarzała śledztwo, powiedziano im, że „brak w tym winy”. Dziś, po miesiącach walki o sprawiedliwość, karta się odwraca. Prokuratura Okręgowa w Lublinie przyznaje: materiał dowodowy wymaga poszerzenia, a sprawa rzeki i zbiornika Stańków wraca na wokandę.
Katastrofa ekologiczna Stańków
Oficjalne raporty mówiły o 3,5 tony martwych ryb. Według Polskiego Związku Wędkarskiego mogło to być nawet 7 do 10 ton

Źródło: Marcin Łopacki

Czarny lipiec: „Zniszczenie o znacznych rozmiarach”

To nie był zwykły incydent. To była egzekucja na lokalnym ekosystemie. W dniach 10–11 lipca 2025 roku rzeka Uherka i zbiornik Stańków stały się scenerią katastrofy, która wstrząsnęła regionem. Marcin Łopacki, radny powiatowy i naoczny świadek, tak opisywał te chwile w swoim liście otwartym:

„Rzeką płynął czarny, cuchnący szlam, a na brzegach i w zbiorniku masowo ginęły ryby. Obraz ekologicznej katastrofy był jednoznaczny i nie pozostawiał żadnych wątpliwości co do skali zdarzenia”.

Oficjalne raporty mówiły o 3,5 tony martwych ryb, ale eksperci z Polskiego Związku Wędkarskiego nie mają złudzeń – dno rzeki mogło skrywać nawet 7 do 10 ton martwego rybostanu. Straty finansowe wyliczono na ponad 75 tysięcy złotych, ale strat przyrodniczych nie da się oszacować.

Prokuratorski zwrot: Nowa sygnatura, nowe nadzieje

Przez wiele miesięcy sprawa wydawała się martwa – tak jak ryby w Stańkowie. Jednak 21 kwietnia 2026 roku nastąpił przełom. Prokuratura Rejonowa w Chełmie, pod presją argumentów i nadzoru wyższych instancji, podjęła śledztwo na nowo.

Prokurator Marcin Kozak z Prokuratury Okręgowej w Lublinie, w oficjalnym komunikacie precyzuje podstawy tej decyzji:

„Decyzja została wydana z urzędu (...) po zapoznaniu się z uwagami wyrażonymi w trybie zwierzchniego nadzoru przez Zastępcę Prokuratora Okręgowego w Lublinie (...), który po zapoznaniu się z aktami sprawy, dostrzegł potrzebę poszerzenia materiału dowodowego”.

Śledztwo, prowadzone teraz pod nową sygnaturą 4169-1.Ds.22.2026, dotyczy czynu z art. 182 k.k., czyli zanieczyszczenia wody w znacznych rozmiarach. Jak podkreśla prokurator Kozak, postępowanie skupia się na:

„(...) zrzucie nieprzetworzonych ścieków przez pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Chełmie do rzeki Uherka w związku z eksploatacją instalacji działającej w ramach zakładu”.

Awaria czy systemowa niemoc?

Przypomnijmy linię obrony chełmskiego MPGK: zawinić miała technologia. Awaria sondy pomiarowej, błędne dane w systemie i ulewny deszcz – to trio miało doprowadzić do niekontrolowanego zrzutu ścieków. Choć WIOŚ nałożył na spółkę maksymalny mandat, prokuratura pierwotnie sprawę umorzyła, nie dopatrując się znamion przestępstwa.Ta decyzja wywołała furię lokalnej społeczności. Marcin Łopacki w dramatycznym apelu do resortu sprawiedliwości pytał wprost:

„Trudno zaakceptować sytuację, w której katastrofa ekologiczna o takiej skali zostaje sprowadzona wyłącznie do odpowiedzialności administracyjnej. Dla mieszkańców jest to sygnał, że prawo w Polsce nie działa jednakowo wobec wszystkich”.

Działacz wskazywał również na szerszy kontekst – problem fetoru unoszącego się nad miastem i obawy o bezstronność lokalnych organów, sugerując, by śledztwo prowadzone było poza Chełmem.

Co przyniesie „nowe” śledztwo?

Wznowienie postępowania to potężny sygnał dla instytucji zajmujących się ochroną środowiska. Tomasz Makowski, rzecznik Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Lublinie, podchodzi do sprawy z ostrożnym optymizmem:

„Wznowienie śledztwa oznacza, że być może pojawiły się nowe przesłanki do podjęcia takiego kroku. Czekamy na wyniki postępowania”.

Dla wędkarzy i mieszkańców Stańkowa sprawa jest prosta: rzeka nie jest kanałem, a sprawcy muszą ponieść realną odpowiedzialność. Czy poszerzony materiał dowodowy, o którym wspomina prokurator Kozak, pozwoli na postawienie zarzutów? Dzisiaj, po prawie roku od czarnego lipca, sprawiedliwość dla rzeki Uherki i zbiornika Stańków wydaje się być bliżej niż kiedykolwiek wcześniej.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama