Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

III Liga: \"Czerwony\" mecz w Łęcznej. Wyjazdowe zwycięstwo Spartakusa i remis Podlasia.

Górnik II Łęczna nie zwykł murować własnej bramki. W sobotę w końcówce meczu z Izolatorem Boguchwała \"zielono-czarni” nie mieli jednak innego wyjścia, bo od 71 minuty musieli sobie radzić w dziewięciu przeciwko jedenastu rywalom. Mimo sporych nerwów spotkanie zakończyło się jednak happy-endem i gospodarze wygrali 1:0.
W pierwszej połowie zdecydowaną przewagę mieli miejscowi, ale skuteczność nie była tego dnia mocną stroną ekipy Janusza Mieczkowskiego. W 9 min Damian Flis w dobrej sytuacji trafił w słupek. Ten sam gracz kilkanaście minut później już się nie pomylił i po asyście Michała Grobelnego wpakował piłkę do siatki. Wydawało się, że Górnik II pójdzie za ciosem i już do przerwy rozstrzygnie losy meczu. Niestety na drodze piłkarzy z Łęcznej stawali nie rywale, a \"zaczarowana” bramka Izolatora. W 29 min przekonał się o tym Grobelny, który najpierw ładnie \"zgasił” piłkę klatką piersiową, a po chwili uderzył... w słupek. W ślady kolegów poszedł także Maciej Iwanicki, bo po wzorowej kontrze \"zielono-czarnych” i on sprawdził wytrzymałość bramki. Różnica polegała na tym, że ostemplował spojenie. Goście mogli się pochwalić dwoma groźnymi sytuacjami. Najpierw po \"pustym przelocie” Jakuba Giertla Mirosław Iwanowski niepotrzebnie próbował szukać lepiej ustawionych kolegów, bo stał przed pustą bramką. Ten sam zawodnik w końcowych fragmentach pierwszej połowy w dobrej sytuacji strzelił zbyt lekko, aby pokonać Giertla. Po zmianie stron piłkarze Grzegorza Opalińskiego rzucili się do ataku, ale na poważnie zagrozili bramkarzowi rywali tylko raz – w 59 min, kiedy to Krzysztof Domin z rzutu wolnego uderzył w słupek. Goście nie wykorzystali nawet przewagi dwóch zawodników. W 71 min w odstępie kilkudziesięciu sekund boisko z powodu czerwonych kartek (w konsekwencji dwóch żółtych) musieli opuścić: Norbert Raczkiewicz i Michał Grobelny. Gracze z Boguchwały zamknęli miejscowych niemal w hokejowym zamku, ale Giertl był praktycznie bezrobotny i miejscowym udało dowieźć się korzystny rezultat do końcowego gwizdka. Przyjezdni nie mieli żadnych wątpliwości, że decyzje o wyrzucenia z boiska Raczkiewicza i Grobelnego były słuszne, a ocena łęcznian... nie nadaje się do druku. Sędziego chwalił jednak obserwator zawodów, który przyznał, że kartki dla zawodników Górnika wynikały z ich głupoty. Bramka: Flis (22). Górnik II: Giertl – Pawelec, Rafalski, Jankowski, Radwański, Raczkiewicz, Bazler (90 Młynarski), Wasil (87 Zielony), Iwanicki (71 Klimkiewicz), Grobelny, Flis (80 Kramarz). Izolator: Kwaśny – Krzak, Szpond, Kopiec, Domin, Bereś, Cupryś, Sierżęga (46 Skiba), Płonka, Iwanowski, Karwat (60 Parada). Żółta kartka: Rafalski, Jankowski, Bazler, Raczkiewicz, Grobelny (Górnik II) – Iwanowski (Izolator). Czerwone kartki: Raczkiewicz, Grobelny (obaj Górnik II Łęczna, w 71 min, za dwie żółte). Sędziował: Marek Kudela (Zamość). Widzów: 150. Podlasie wywalczyło w Tarnobrzegu jeden punkt po bezbramkowym remisie z tamtejszą Siarką. Gracze z Białej Podlaskiej mogli jednak pokusić się o trzy \"oczka”, ale nie po raz pierwszy w tym sezonie zawiedli pod bramką rywali. Już w 1 min spotkania Marek Piotrowicz mógł dać swojej drużynie prowadzenie, ale nie zdołał pokonać Łukasza Ćwiczaka. W drugiej połowie jeszcze klarowniejsze okazje mieli Damian Guzek i Michaił Litwińczuk. Zwłaszcza ten pierwszy może \"pluć sobie w brodę”, bo nie trafił z bliska do pustej bramki. Miejscowi także mieli swoje okazje, ale i oni nie grzeszyli tego dnia skutecznością. – Uważam, że oba zespoły zasłużyły na zdobycie punktu. Mimo wszystko mogliśmy pokusić się o wygraną, ale znowu brak skuteczności okazał się naszym największym problemem. Kiedyś jednak karta musi się odwrócić – ocenia Dariusz Banaszuk, trener Podlasia. Siarka Tarnobrzeg – Podlasie Biała Podlaska 0:0 Siarka: Ćwiczak – Pluta, Kozłowski, Stępień, Łuczakowski, Kabata, Hynowski, Walat, Bobak (60 Szymański), Mazurkiewicz (85 Rożek), Stąporski (66 Dziedzic). Podlasie: Jekimow – Bojarczuk, Bożyk, Jarzynka, Woroniecki, Piotrowicz, Maksymiuk, Borysiuk (72 Litwiniuk), P. Magier (87 Sobiczewski), Litwinczuk (65 Stonio), Guzek. Żółte kartki: Hynowski, Kozłowski, Walat, Dziedzic (S) – Borysiuk, Jarzynka, Magier (P). Czerwona kartka: Walat (Siarka, 78 minuta, za drugą żółtą). Sędziował: Łukasz Strzępek (Rzeszów). Widzów: 400. Każda drużyna miewa dobre i złe dni. W sobotę dla Wisły Puławy przypadł zdecydowanie ten pierwszy. Gospodarze całkowicie oddali pole wiceliderowi z Szarowoli, a ten wykorzystał słabszą formę rywali i pewnie zwyciężył 2:0. Zresztą był to piąty w tym sezonie mecz na wyjeździe ekipy Bohdana Bławackiego i piąte zwycięstwo. Wisła natomiast po raz pierwszy nie zdobyła punktu u siebie. – Obserwowaliśmy Wisłę od dwóch lub nawet trzech spotkań i znaliśmy ich mocne i słabe punkty. Dodatkowo wykonaliśmy wszystkie założenia trenera i to moim zdaniem było kluczem do zdobycia trzech punktów – mówi rezerwowy bramkarz Spartakusa Piotr Waśkiewicz. Tym samym w trzecim w historii spotkaniu obu drużyn po raz trzeci wygrał Spartakus. Na nic zdała się żądza rewanżu, którą pałali puławianie. Przecież w sezonie 2007/2008 „Duma Powiśla” przegrała z ekipą z Szarowoli bezpośrednią walkę o trzecią ligę. Nie udał się też Łukaszowi Gizie i Wojciechowi Kępce pojedynek z Dmytro Browkinem. Czołowi strzelcy trzeciej ligi lubelsko-podkarpackiej po drugiej stronie Wisły nie trafili do siatki, a uczynił to Ukrainiec, który w 72 min wykorzystał błąd Pawła Sochy. Kilkanaście minut wcześniej wynik otworzył Taras Hamarnik uderzeniem głową. Wisła zbyt wielu okazji nie miała. Prawdę mówiąc, ani jednej stuprocentowej. – Spartakus był od nas lepszy i piłkarsko i fizycznie. O porażce zdecydował jednak brak konsekwencji przy stałym fragmencie gry. Nie było krycia i w ten sposób straciliśmy pierwszego gola. Drugi podciął nam już skrzydła i nie byliśmy w stanie stworzyć żadnej bramkowej akcji. Szkoda, bo przynajmniej remis był, jak najbardziej w naszym zasięgu – ocenia trener Jacek Fiedeń. Wisła Puławy – Spartakus Szarowola 0:2 (0:0) Bramki: Hamarnik (56), Browkin (72). Wisła: Socha – Protsyk, Mróz, Pietroń, Gawrysiak, Stecyszyn (61 Nowak), Chmielnicki, Chwiszczuk (70 Mokiejewski), Matyjaszek, Giza, Kępka. Spartakus: Kogut – Hamarnik, Orzechowski, Stadnicki, Raisza, Temeriwski, Diaczuk-Stawicki, Dykij, Luc, Paskiw, Browkin. Żółte kartki: Stadnicki, Temeriwski, Kogut (Spartakus). Sędziował: Andrzej Zwierzchowski (Rzeszów). Widzów: 400.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama