W \"Animalsie” gryzą się o władzę
Wyzwiska i rękoczyny, interwencja policji, niejasności finansowe – tak dzieje się w Stowarzyszeniu Opieki nad Zwierzętami \"Lubelski Animals”. Musimy wreszcie to uciąć – mówią urzędnicy z lubelskiego magistratu. Dlatego złożyli do sądu wniosek o rozwiązanie.
- 16.10.2009 19:25
– To niebywała sytuacja. Po raz pierwszy w mojej wieloletniej pracy zdarzyło się, by konflikt między ludźmi zmusił urząd do tak radykalnych decyzji – mówi Lesław Mazur, zastępca dyrektora wydziału spraw administracyjnych Urzędu Miasta w Lublinie.
I wyjaśnia: – W zarządzie stowarzyszenia mamy dwie antagonistyczne grupy: prezes Haliny Kowalskiej-Pyłki i wiceprezes Elżbiety Tarasińskiej, które się bezwzględnie zwalczają. Do tego dochodzą braki w dokumentach finansowych i nielegalna zbiórka pieniędzy.
Problemy \"Lubelskiego Animals” zaczęły się w 2007 roku. Prezes Kowalską-Pyłkę i wiceprezes Tarasińską poróżniły opinie na temat administrowania schroniskiem dla bezdomnych zwierząt w Krzesimowie. Konflikt zaogniał się.
– Przez trzy lata, mimo naszych wniosków, zarząd nie zwołał walnego zgromadzenia, nie wiedzieliśmy, co się dzieje w stowarzyszeniu, również w sprawach finansowych. Na zebraniach zarządu dochodziło do wyzwisk, a nawet bójek między jego członkiniami, po których były robione obdukcje. Ten agresywny konflikt paraliżował działalność \"Lubelskiego Animals” – wyjaśnia Sławomir Skowronek z UM Lublin.
Ponieważ stowarzyszenie nie rozliczało się z publicznych zbiórek pieniędzy, magistrat oficjalnie ich zakazał. Mimo to fundusze na rzecz \"Animals” wciąż były zbierane. Prezes Kowalska-Pyłka zaalarmowała o tym Ratusz. Wtedy urzędnicy zgłosili to na policję.
– 2 października w jednym ze sklepów w Lublinie zabezpieczyliśmy puszkę należącą do stowarzyszenia, a w niej ok. 200 zł – mówi Mariusz Kołtun, zastępca komendanta I Komisariatu Policji w Lublinie. – Za kilka tygodni ta sprawa znajdzie sądowy finał.
Do sądu zwrócili się też urzędnicy Ratusza, by uporządkować sprawy \"Animals”. Ten zobowiązał zarząd do zwołania walnego zgromadzenia na koniec sierpnia. – Chciałam to zrobić od 2007 roku, ale nie zgadzała się pani Tarasińska – tłumaczy prezes Halina Kowalska-Pyłka.
Ale i tym razem skończyło się na wielkiej awanturze. Interweniowała policja. A do sądu wpłynęły dwa dokumenty o powołanie dwóch nowych zarządów. – Jeden od prezes Kowalskiej-Pyłki, drugi od wiceprezes Tarasińskiej. Żaden nie spełniał wymogów formalnych – dodaje Skowronek. – Wtedy złożyliśmy wniosek o rozwiązanie stowarzyszenia. Tylko wyznaczenie osoby niezależnej, niezwiązanej z żadną z wrogich sobie grup, może uratować \"Lubelski Animals”.
Reklama
Komentarze