IV Liga: W środę o godz. 15, odbędzie się zaległa kolejka z weekendu, ktoś tu nie pomyślał
Żeby zagrać w jutrzejszych spotkaniach piłkarze muszą zwalniać się z pracy lub brać urlop. Część zespołów otwarcie przyznaje, że będzie miała olbrzymi problem ze skompletowaniem kadry na mecz.
- 20.10.2009 11:35
– Środa to dzień roboczy. Do Szczebrzeszyna jest ponad 100 km więc musimy wyjechać o godz. 12 – tłumaczy Andrzej Depta, trener Cisów, które zmierzą się z Roztoczem.
– W tej sytuacji nie wykluczam, że w składzie może zabraknąć kilku piłkarzy, którzy nie będą w stanie zwolnić się z pracy lub wziąć sobie urlopu – dodaje.
Przy takim obrocie sprawy Cisom może być ciężko wywalczyć korzystny rezultat na boisku rywala. Mało tego. Czarny scenariusz zakłada, że zespół może... w ogóle nie pojechać na ten mecz.
– Jak będzie nas tylko ośmiu to jaki jest sens jechać tyle kilometrów, wydawać pieniądze i jeszcze zebrać baty? – pyta Depta.
W nieco lepszym położeniu przed środową kolejką jest Unia Bełżyce, która jedzie do Żółkiewki.
– Chłopcy już wcześniej wiedzieli, że dojdzie do takiej sytuacji i załatwili sobie wolne w pracy lub na uczelni – mówi Tomasz Kamiński, trener wicelidera. – Ale to nie zmienia faktu, że w tej lidze granie w środy nie jest dobrym pomysłem – dodaje.
Olbrzymie problemy może mieć w środę Lewart, który jedzie do Chełma na mecz z liderem. – Dla nas to katastrofa – załamuje ręce Arkadiusz Smolarz, trener lubartowian.
– Dopiero jutro dowiem się kto będzie mógł zagrać. Ktoś się nie zastanawiał podejmując taką decyzję. Piłkarze to amatorzy. Najważniejsza jest dla nich praca, z której się utrzymują i nauka. Piłka to tylko dodatek.
Zdaniem szkoleniowca Cisów związek zbyt pochopnie podjął decyzję o przełożeniu całej kolejki. W dodatku niefortunnie wyznaczono nowy termin jej rozegrania.
– Można było przecież zagrać po ostatniej kolejce 14-15 listopada. Albo nawet na wiosnę. Nic by się nie stało. Ewidentnie ktoś tu nie pomyślał – kwituje trener Cisów.
Reklama













Komentarze