Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Po co Ratusz wydał 50 tysięcy złotych i dlaczego przepłacił?

Filmy zachęcające do udziału w wyborach do rad dzielnic można było zrobić pięciokrotnie taniej – twierdzi radny Dariusz Sadowski. Ratusz zapłacił prywatnej firmie 50 tys. zł. W TVP koszt wyniósłby 9 tys. zł, a i tak nie był to najtańszy wariant.
Trzy filmy miały wyjaśnić mieszkańcom, co robią rady dzielnic i zachęcić do głosowania w niedawnych wyborach do sześciu rad. Za reklamówki, które można oglądać wyłącznie w Internecie, miasto zapłaciło 50 tys. zł. Pisaliśmy o tym jako pierwsi. Po naszej publikacji wątpliwości co do wydatku nabrał miejski radny lewicy, Dariusz Sadowski. – W 2001 r. robiliśmy film do kampanii wyborczej do Sejmu. To były dwa tygodnie jazdy po regionie, 60 wywiadów a koszt wyniósł 30 tys. zł. Stąd moje zdziwienie kosztami tych filmów, które kręcono w Lublinie – mówi Sadowski. Radny sprawdzał, czy można było nakręcić filmy taniej. Efekt? TVP Lublin odpowiedziała, że filmy zrobiłaby za 9 tys. zł, inna firma chciała tylko 6 tys. zł. – Skąd zatem kwota 50 tys. zł? Czy to niekompetencja, czy rozrzutność, czy coś innego – pyta radny i żąda pisemnych wyjaśnień oraz listy podobnych wydatków miasta. – Działaliśmy zgodnie z prawem. Wysłaliśmy zapytania do trzech firm. Wybraliśmy najtańszą – mówi Monika Madejska, dyrektor Wydziału Organizacji Urzędu. – Poleciłem, by spytać te firmy, z których usług korzystało wcześniej Biuro Marketingu Miasta. Chodziło o zapewnienie odpowiedniej jakości – wyjaśnia Krzysztof Łątka z Urzędu Miasta. Jakie były oferty? Manufaktura nie odpowiedziała wcale, Ivent Studio zażądało 67 tys. zł zaś Imotion 49,8 tys. zł i to ona dostała zlecenie. Zdaniem Sadowskiego, to pieniądze wyrzucone w błoto. – W filmach występują przewodniczący rad dzielnic i jeśli nie wszyscy, to część z nich będzie kandydować za rok. Ponowne używanie filmów przed następnymi wyborami będzie wątpliwe moralnie i prawnie, bo w ten sposób miasto dofinansowałoby kampanię kilku kandydatom – twierdzi Sadowski. Urzędnicy twierdzą, że filmy przydadzą się poza kampanią wyborczą. – Chcemy nimi zachęcać rady do aktywności – mówi Madejska. – Będą wyświetlane tam, gdzie prezydent będzie chodzić do rad na spotkania z mieszkańcami dzielnic. Ma to być wstęp do takich spotkań. Kampania była droższa od kosztów samego głosowania, na które miasto zarezerwowało 30 tys. zł.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama