Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pięcioro dzieci czeka w DSK na szpik. Uratuj im życie

Jedynym ratunkiem w walce z białaczką jest dla piątki dzieci leczonych w lubelskim DSK przeszczep szpiku. Jeśli czujesz się zdrowy, masz 18, ale nie więcej niż 50 lat, możesz zostać dawcą. To bardzo proste.
– Dla naszego syna jedynym ratunkiem jest przeszczep szpiku – mówi Piotr Giza ze Spław koło Józefowa. Razem z żoną Janiną nie odstępują na krok 15-letniego Patryka. – Myśleliśmy, że uda się zorganizować przeszczep rodzinny, ale szpik naszych dwóch córek nie pasuje. Chory na białaczkę odruchowo poszukuje dawcy szpiku wśród rodziny. Jednak nie zawsze taka osoba się znajdzie. W praktyce tylko co czwarty chory może otrzymać szpik od dawcy spokrewnionego. Dlatego tak ważny jest rejestr niespokrewnionych dawców. Im większa liczba zarejestrowanych, tym większa szansa na uratowanie czyjegoś życia. – Niestety, potencjalnych dawców w Polsce jest jeszcze zdecydowanie za mało – mówi Jerzy Kowalczuk, kierownik Kliniki Hematologii i Onkologii w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Lublinie. – A przeszczep musi być wykonywany jak najszybciej. W niektórych schorzeniach czas jest niezwykle istotny. Pani Małgorzata dowiedziała się o chorobie swojego 9-letniego syna przed tygodniem. – Teraz trwają badania, ale nie wiemy czy rodzeństwo będzie mogło oddać szpik – mówi. – To dla mnie szok. Jak zostać dawcą? Wystarczy zgłosić się do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie lub do oddziałów w Białej Podlaskiej, Chełmie i Zamościu. Rejestracje prowadzi także każdy oddział hematologii. – Rejestracja jest bezpłatna i bardzo prosta, jak przy oddawaniu krwi – mówi Ewa Szafranek z RCKiK w Lublinie. – Wypełniamy ankietę, oświadczenie woli i przechodzimy badanie lekarskie. Później pobierana jest próbka krwi. Krew trafia do badań, gdzie sprawdza się, jakie ktoś ma antygeny. To one decydują o przydatności szpiku w konkretnym przypadku. Grupa krwi odgrywa tu mniejszą rolę. Kiedy już zostaniemy zarejestrowani, a nasz szpik może komuś uratować życie, możemy spodziewać się zaproszenia na kolejne badanie. Później jedziemy do jednego ze szpitali, gdzie szpik jest pobierany. – Są dwie metody – mówi Szafranek. – Albo podczas znieczulenia ogólnego pobierany jest szpik z kości biodra, albo poprzez izolacje komórek macierzystych z krwi. Ta druga metoda jest częściej stosowana. Jak twierdzą lekarze, nie ma żadnych efektów ubocznych oddawania szpiku. Co tracimy? Tylko trochę czasu. Musimy się zarejestrować, później ewentualnie stawić się na badania i w końcu oddać szpik. Nie ponosimy kosztów dojazdu czy zakwaterowania na czas zabiegów.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama