Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nie ma gdzie parkować, bo szpecące lawety reklamują

Nowa moda na parkingach. Miejsca zajmują lawety z banerami reklamowymi. Kierowcy się denerwują, a Straż Miejska rozkłada ręce: Jeśli przyczepa nie tamuje ruchu, nic nie możemy zrobić.
Reklamowe lawety można spotkać we wszystkich częściach miasta. Co najmniej jedną i to codziennie np. na rogu Al. Racławickich i ul. Sowińskiego, tuż przed oknami Karczmy Słupskiej. – Nie przeszkadza mi to – mówi Ryszard Sierpiński, właściciel Karczmy. – Choć powiem szczerze: nie przekonuje mnie taki sposób na reklamę. Przeszkadza za to mieszkańcom bloku, obok którego stoi reklamowa przyczepa. – Czasem są nawet dwie albo trzy – żali się jedna z mieszkanek. – Z normalnego parkingu dla ludzi robią nam centrum handlowe. A gdzie my mamy zostawiać samochody? Podobny problem jest na miasteczku akademickim, gdzie reklamowe lawety są zaparkowane m.in. wzdłuż ulicy Radziszewskiego, np. przed rektoratem UMCS. – Nie dość, że te reklamy psują wizerunek uczelni, to jeszcze blokują miejsca parkingowe, których i tak jest mało – mówi dr Marcin Lipowski, kierownik Zespołu ds. Informacji i Promocji UMCS. – Cały czas dzwonimy do Straży Miejskiej. Część tych przyczep jest usuwana. Ale nie wszystkie. Strażnicy przyznają, że w większości przypadków mają... związane ręce. – Jeżeli pojazd jest zaparkowany na ogólnodostępnym parkingu, nie jest wrakiem i nie łamie przepisów ruchu drogowego, np. nie utrudnia przejazdu innym pojazdom lub ich nie zastawia, wówczas nie ma podstaw do interwencji – wyjaśnia Robert Gogola z lubelskiej Straży Miejskiej. – Prawo zezwala na parkowanie przyczep samochodowych tak samo, jak samochodów. Co innego, jeśli taka reklama łamie przepisy ruchu drogowego. – W czwartek interweniowaliśmy na ul. Radziszewskiego, gdzie jedna z takich przyczep była nieprawidłowo zaparkowana. Nakazaliśmy jej usunięcie – dodaje Gogola. – Druga, na tej samej ulicy, była zaparkowana prawidłowo, więc nie było podstaw, żeby ją usunąć. – Jeśli prawo o ruchu drogowym nie zakazuje parkowania lawet na ogólnodostępnych miejscach, to dlaczego ja mam tam nie parkować. Nie widzę nic przeciwko – mówi Grzegorz Bartnik, właściciel lubelskiej korporacji taksówkarskiej, która promuje się właśnie na przyczepach. – Rynek jest, jaki jest. Zwłaszcza w Lublinie jest bardzo ciężki. Każdy szuka różnych możliwości, żeby się zareklamować. – To sposób na taniość. Bo nie płaci się za jakość, za odpowiednią ekspozycję – podkreśla dr Lipowski. – Największe firmy, które dbają o swój wizerunek, nigdy nie zdecydują się na taką reklamę.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama