Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Skierbieszów: Upamiętnią rocznicę wysiedleń

W intencji ofiar wysiedleń modlić się będzie ks. bp Wacław Depo, ordynariusz diecezji zamojsko-lubaczowskiej. Na niedzielę zaplanowano uroczystości upamiętniające 67. rocznicę wysiedleń Skierbieszowa i okolic.
W listopadzie 1941 roku wysiedlono w powiecie zamojskim 7 wsi: Huszczka Duża, Huszczka Mała, Podpuszczka, Wysokie, Białobrzegi, Bortatycze i Kolonia Udrycze. Ponad 2 tys. mieszkańców umieszczono przejściowo w zamojskich koszarach, a później przewieziono do wsi w gminie Dubienka. W ich gospodarstwach osadzono volksdeutschów z Besarabii. To był wstęp, bo prawdziwa akcja wysiedleńcza rozpoczęła się 28 listopada 1942 r. o godz. 3 nad ranem. – Rodzice obudzili się zaniepokojeni szumem samochodów – wspomina 80-letnia dziś Marianna Szewera. Niemcy obstawili Skierbieszów, a następnie chodzili od mieszkania do mieszkania i kolbami stukali w drzwi. Domownicy musieli szybko opuścić posesję. Mogli ze sobą wziąć tylko to, co dało się udźwignąć. Od tego dnia przez 3 miesiące wysiedlono 117 wsi z powiatów zamojskiego, tomaszowskiego i hrubieszowskiego. Wśród dzikich wrzasków bito ludzi, kopano i szczuto psami. Na plac zbiórki musieli wyjść wszyscy. Pani Marianna wraz z rodzicami i starszymi braćmi trafiła do Zamościa. Na miejscu rozpoczęła się segregacja: oddzielano dzieci od matek, maltretowano rodziców, którzy nie chcieli rozstać się z brutalnie wydzieranymi pociechami. Osadzona w obozie ludność miała być segregowana według określonych kryteriów. Do I i II grupy zaliczano głównie dzieci o nordyckich cechach rasowych. Po przewiezieniu do Rzeszy miały być zniemczone. Polacy zaszeregowani do III grupy przeznaczeni byli do pracy przymusowej w Niemczech lub do pracy w miejscowościach nasiedlonych Niemcami. Resztę, ludzi starych i dzieci, rozsyłano po wioskach polskich. Osoby i rodziny zaliczone do grupy IV miały być kierowane do obozu w Oświęcimiu. Na wywiezienie wysiedleni czekali od kilku do kilkunastu tygodni w strasznych warunkach. Nie było mowy o higienie osobistej, latryny stanowiły źródło zarazy, wszy, brud i choroby dziesiątkowały dzieci. Do jedzenia dostawali zupę z brukwi albo zmarzniętych ziemniaków, spleśniały chleb i pół litra gorzkiej kawy. Rodzina pani Szewery trafiła transportem pod Warszawę. Po drodze Niemcy wyrzucili z wagonów 40 zamarzniętych dzieci. W Żelechowie doczekali końca wojny. Takich historii są tysiące. W niedzielę mieszkańcy gminy Skierbieszów uczczą kolejną smutną rocznicę i pomodlą się za ofiary wysiedleń. Uroczystość rozpocznie się w południe w kościele parafialnym. Mszę świętą celebrować będzie ks. bp Wacław Depo. Po nabożeństwie uczestnicy przejdą pod pomnik Ofiar Wysiedleń, gdzie złoża kwiaty i zapalą znicze. – Na koniec zapraszamy wszystkich do Gimnazjum im. Dzieci Zamojszczyzny na występy artystyczne i poczęstunek – informuje Ewa Dziama-Kloc z Urzędu Gminy Skierbieszów.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama