Bożonarodzeniowe obowiązki zamojski VIP-ów
Święta za pasem. Czeka nas jeszcze mnóstwo sprzątania, gotowania, pieczenia i biegania w poszukiwania najładniejszych choinek i dorodnych karpi. Jednak nie tylko zwykli obywatele \"chwytają się” za odkurzacze, mopy i szmaty. Zamojskich VIP-ów także to nie minie.
- 17.12.2009 13:26
Zapewniają, że są pełni zapału i uwijają się naprawdę dzielnie.
– Moja praca nie pozwala niestety na oddanie się bez reszty świątecznemu wirowi – mówi Ryszard Sobczuk, burmistrz Tomaszowa Lub. – Czasu mam na to niewiele. Jednak obowiązki mnie nie omijają. Staję się wówczas m.in. specjalistą od odkurzania. Od tego się nie ucieknie.
Burmistrz Sobczuk mieszka wraz żoną w domu jednorodzinnym, w sercu Tomaszowa Lub. Budynek został wybudowany w 1937 r. i należał do jego dziadków. Czuję się w nim jeszcze przedwojenną atmosferę.
Jest tam m.in. wiekowa szafa, kredens i ponad 70-letni stół. Podczas świąt dom staje się czarodziejski. Jednak trzeba na to mocno… zapracować. Dlatego burmistrz każdą chwilę wolną od pracy wykorzystuje na odkurzanie sprzętów i dywanów. Kupuję choinkę, ustawia ją i wiesza na niej lampki.
To nie koniec obowiązków. On zajmuję się też przygotowywaniem karpi. – Długo je przekonuję, że są święta… i przyszedł już na nie czas… – śmieje się burmistrz Sobczuk. – Po zabiciu nie rozcinam ryb, ale kroję w tzw. dzwonki. Dodaję też m.in. bułkę, kaszę mannę, jajka, przyprawy i… dużo cukru. W ten sposób powstaje karp po żydowsku robiony na słodko.
Wykonywania tej potrawy burmistrz nauczył się od swojej mamy. – Nie wszystkim ona smakuje, ale jak już się człowiek do tego smaku przyzwyczai nie można się bez tego obejść – tłumaczy burmistrz Sobczuk. – U nas na święta taki karp być musi.
Wiesław Gramatyka, komendant zamojskiej Straży Miejskiej także przed świętami porządkuje dom. Wspólnie z żoną przygotowuje też mnóstwo ciastek. Specjałem domu są tradycyjne pierniki.
– One muszą być wykonane przynajmniej dwa miesiące przed świętami – tłumaczy komendant. – Wtedy są tak smaczne, że wręcz rozpływają się w ustach. Karpie najlepiej przyrządza jednak moja teściowa… Raczej wędlin nie kupujemy na święta w sklepie. To ważne. Własne są smaczniejsze.
Dlatego komendant co roku, przed świętami, kupuje mięso od jednego z gospodarzy, pekluje je, a potem wędzi. – To jest skomplikowany proces – tłumaczy. – Wędzenie też odbywa się u znajomych. Takie wędliny są po prostu wyśmienite!
Nie tylko takie obowiązki należą do mężczyzn. Franciszek Kawa, wójt gminy Susiec jest wykształconym plastykiem (ukończył Wychowanie Plastyczne na UMCS). On przygotowuje i ubiera choinkę, wykonuje stroiki i przygotowuje wystrój stołu.
– Naprawdę to lubię – podkreśla wójt. – Jestem też specjalistą od surówek. Najlepiej wychodzi mi z kapusty i jabłek.
Wygląda jednak na to, że kobiety mają więcej obowiązków. Marta Bojarczuk-Pfeifer, przewodnicząca osiedla im. Kilińskiego w Zamościu przed świętami sprząta, gotuje, robi zakupy i wykonuje wiele innych obowiązków. Lista jest długa.
– Jesteśmy rodziną wegetariańską i stawiamy na zdrową żywność – tłumaczy pani Marta. – Przy stole spotykamy się w dużym, rodzinnym gronie. Staramy się promować nasze potrawy. Hitem jest wykonywany przez nas pasztet z porów. Nie zapominamy też o zwierzętach. Ważne aby w święta nie głodowały. Dlatego zbieramy karmę dla bezdomnych kotów i oddajemy ją tzw. karmicielom. To także jest mój obowiązek.
– Każda gospodyni ma przed świętami urwanie głowy – dodaje Wanda Sędłak, zamojska radna miejska. – Trzeba umyć okna, uprać firanki, pościel, ugotować… Trudno to zliczyć. Jestem wdową, ale mieszkam z synem, synową i dwójka dzieci. Pracy w domu dla nikogo nie brakuje. Ale to jest właśnie wspaniałe. Bo bez takich przygotować święta nie miałyby uroku.
Reklama
Komentarze