Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Byli szefowie Delii skazani za łamanie praw pracowników

Sprawiedliwości stało się zadość. W środę byli szefowie zamojskiej Delii zostali uznani za winnych uporczywego i złośliwego łamania praw pracowniczych armii zamojskich szwaczek. Usłyszeli wyroki w zawieszeniu. Zamojskie krawcowe są rozgoryczone.
– Bo praca w Delii było gehenną – tłumaczyła jedna ze szwaczek, która przybyła na salę rozpraw. – Dlaczego? Zimą temperatura w halach spadała do 0 st. C. Szyłyśmy w czapkach i rękawicach, opatulone w swetry i kurtki. Płakałyśmy z zimna! Płacono nam grosze, a pensje się opóźniały. Ludzie czasem nie mieli nawet na chleb…– Wyrok jest i… to bardzo dobrze, ale jakiś niedosyt pozostaje – dodaje Andrzej Magdziak, związkowiec \"Solidarności” i były pracownik Delii. Szwaczki mogły się wyżalić. To był największy proces ostatnich lat w regionie. Na ławie oskarżonych zasiedli Andrzej K. i Marek J., byli prezesi zamojskiej Delii, Michał B., jej właściciel i były członek jej zarządu oraz Maria B., były kierownik działu produkcji w szwalni. Prokuratura zarzuciła im, że uporczywie i złośliwie naruszali prawa pracownicze szwaczek, nie odprowadzali składek emerytalnych, przekraczali normy pracy i m.in. nie płacili wynagrodzeń w terminie. Sąd przesłuchał w tej sprawie 650 osób. Proces trwał 3 lata. W środę byłych szefów szwalni uznano za winnych. – Kary są zróżnicował w zależności od roli jaką oskarżeni odegrali – tłumaczyła sędzia Bogumiła Nowak-Stępniak z zamojskiego Sądu Rejonowego. Najwyższą karę dostał Michał B. Skazano go na dwa lata pozbawienia wolności (w zawieszeniu na cztery lata) oraz grzywnę w wysokości 18 tys. zł. Marek J i Maria B otrzymali natomiast po 1 roku i czterech miesiącach więzienia (w zawieszeniu na 4 lata). Także muszą zapłacić grzywnę (po 5 tys. zł). To jednak nie wszystko. Cała trójka dostała także zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych na 4 lata. A co z Andrzejem K? – Postępowanie w tej sprawie umorzono – wyjaśniła sędzina. Dlaczego? – Ten oskarżony był krótko prezesem – tłumaczyła sędzina. – Za jego kadencji wprawdzie nie płacono w terminie wynagrodzeń załodze w czerwcu i lipcu i sierpniu 2006 r, ale został już za to osądzony przez wydział grodzki. Wyrok był skazujący. Na salę rozpraw przybyło w środę kilkadziesiąt szwaczek. Nie miały okazji zobaczyć Michała B. i Marię B.. Dlaczego? Na ogłoszenie wyroku nie przybyli. – Kara jest za wysoka – skwitował tymczasem Marek J. – Co dalej? Pewnie będzie apelacja.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama