Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Mężczyzna o mało nie zamarzł we własnym domu

Władysław Wawer z Wierzchowisk z trudem może ustać na nogach. Trzęsie się z zimna. W stojącym obok garnku zamarzła woda. – Pomóżcie mi – mówi cichym głosem. Jeszcze dziś trafił do szpitala.
– Przecież tak nie można żyć – oburza się Henryk Samol, znajomy 68-latka. – Pomagamy ludziom w Afryce, a nie potrafimy u siebie. Władysława Wawra odwiedził w niedzielę. Nie wytrzymał, gdy zobaczył w izbie zamarznięta wodę. W piecu palił się ogień, ale mróz i tak przenikał przez cienkie ścianki. Zadzwonił po policję. Przyjechał patrol. Ale dla Władysława Wawra nic się zmieniło. Noc z niedzieli na poniedziałek spędził u siebie w domu. W Wierzchowiskach jesteśmy w poniedziałek tuż po południu. Staruszek zajmuje jedną izbę w 150-letniej chatce. Druga część stoi pusta. W środku temperatura niemal taka, jak na zewnątrz. Przed kaflowym piecem stoi wiaderko z węglem i drewno. Ale pan Władysław nie może napalić, bo z trudem robi kilka kroków. Trzęsie się z zimna, siedząc na tapczanie. W izbie nie ma prądu. – Prosiłem sąsiada, żeby pozwolił podciągnąć tu od siebie energię. Deklarowałem, że będę za nią płacił, ale nie chciał się zgodzić – mówi Henryk Samol. W lecie staruszek kilka miesięcy leżał w szpitalu. Na płuca. Od jesieni jest coraz gorzej. – Pomóżcie mi – mówi cichym głosem. – Żeby przynajmniej ktoś przychodził do mnie i pomógł napalić w piecu. Ale wiadomo, że w takich warunkach pan Władysław może już nie przeżyć następnej nocy. Jedziemy do burmistrza Bełżyc. – Ten pan jest pod opieką naszej pomocy społecznej – mówi Ryszard Góra, burmistrz Bełżyc. – Ale nie miałem informacji, że żyje w takich warunkach. Wyślę tam pracowników, żeby je sprawdzili. Anna Adamczyk, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Bełżycach, uważa, że staruszek miał do tej pory wystarczającą pomoc. – Dostawał zasiłek, kupiliśmy mu węgiel, odwiedzał go nasz pracownik – mówi. • Kiedy był u niego po raz ostatni? – pytamy. – Na początku grudnia. Wtedy nie zgłaszał, że sobie nie radzi – dodaje kierownik. Wczoraj po południu pracownik opieki odwiedził go ponownie. Wezwał pogotowie, które zabrało staruszka na izbę przyjęć szpitala w Bełżycach. Opieka społeczna deklaruje, ze umieści go w domu opieki.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama