Reklama
Zamojscy radni narzekają na funkcjonowanie MZK
Miejskiemu Zakładowi Komunikacji w Zamościu nieźle się dostało od radnych. Na ostatniej sesji wytknęli przewoźnikowi wadliwe połączenia między dzielnicami miasta, nierentowne kursy oraz mizerne wpływy od \"gapowiczów”.
- 28.01.2010 13:29
– Zamość nie jest dużym miastem, ale dostać się z jednej dzielnicy do drugiej to poważny kłopot – mówił radny Marek Kudela (PO). – To źle. Dojechać bez przesiadek z osiedla Rataja np. do krytej pływalni na osiedlu Zamoyskiego bez przesiadek się nie da. Nie można dostać się tam z też Karolówki. Potrzebna jest głęboka analiza połączeń MZK.
Tą wypowiedzią Kudela uruchomił prawdziwy chór narzekań na MZK.
– Pracownicy tego zakładu wręcz prosili mnie o zadanie na sesji kilku pytań – dorzucił Wiesław Nowakowski (SLD). – Dlaczego MZK zatrudnia firmę kontrolerską i rezygnuje z pieniędzy od gapowiczów? Duże kwoty wypływają na zewnątrz… Podobno też aż 15 proc. przejazdów odbywa się bez pasażerów. Tak jest na kilku liniach. Autobus nr 47 z Zamościa do Sitna świeci pustkami. Warto to zbadać.
Narzekania mają konkretny powód. MZK od dwóch lat gorączkowo szuka oszczędności. Pod koniec 2008 r zlikwidowane zostały nierentowne linie i kursy. To efekt tzw. badania napełniania autobusów przeprowadzonego przez spółkę.
Zawieszono linie 6 i 32, zlikwidowano poranny kurs 56-tki, a w sobotę i niedzielę zawieszono m.in. linię nr 2. Od początku listopada skrócono też niektóre kursy na liniach: 0, 2, 3, 10, 18, 21, 33, 42, 54 i 56 (autobusy MZK będą dojeżdżać tylko do tych miejsc, do których się spółce opłaca).
To miał być początek takich cięć.
Jednak pod koniec ub. roku spółka podpisała umowy z gminami, do których autobusy docierają. Samorządy zgodziły się je dofinansować. To nastrojów nie poprawiło.
– Mówię w imieniu jednego z zakładowych związków – zapewniał Nowakowski. – Jest tam wiele niedociągnięć. Załoga skarży się na kierownika transportu i eksploatacji, który ciągle rozdaje kary oraz na sposób przyznawania odznaczeń na 50-lecie działalności zakładu. W praktyce wyglądało to tak, że osoby z 40-letnim stażem ich nie dostały, a ci co pracują 2 lub 3 lata… owszem.
– Przydałaby się też nowa zatoka przystankowa na przystanku przy Wojska Polskiego – dorzuciła radna Wanda Sędłak (PiS).
Na sesję przybył Zbigniew Białowolski, zastępca prezesa MZK w Zamościu. Był zaskoczony fala krytyki.
– Tematy zmiany połączeń wymagają analizy – tłumaczył. – Zajmiemy się tym. Inne tematy też przeanalizujemy i damy radnym odpowiedzi na piśmie. Ale wiele zarzutów jest bezpodstawnych. Np. te odznaczenia przyznawała 8-osobowa, zakładowa komisja. Skąd żal?
Reklama
Komentarze