Wystarczyło żeby gospodarze pokonali rywala z Łukowa, a cieszyliby się teraz z pierwszego miejsca w tabeli. O wygranej gości przesądził gol 19-latka – Piotra Wałachowskiego – w 77 minucie
Marek Wieczerzak
19.10.2014 21:26
Spotkanie w Końskowoli rozegrano nietypowo, bo już w piątek po południu. Stało się tak na prośbę zespołu z Łukowa. Pierwsza połowa nie przyniosła około setce kibiców wielu emocji, nie zobaczyli także żadnej bramki. Te padły dopiero po zmianie stron.
Pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze. W 66 min Mateusz Kamola dośrodkował w pole karne, a tam do piłki dopadł Sławomir Radzikowski i umieścił ją w siatce. W tym momencie Powiślak nie tylko prowadził 1:0, ale był też nowym liderem tabeli. Niestety dla kibiców z Końskowoli szczęście nie trwało długo. Już cztery minuty później Orlęta doprowadziły do wyrównania. Po akcji łukowskiej drużyny Adam Mróz zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym i sędzia Paweł Tucki z Zamościa nie miał innego wyjścia jak podyktować dla gości rzut karny. Na bramkę pewnie zamienił go Paweł Matuszewski.
Jak się później okazało, nie było to ostatnie słowo gości w tym meczu. W 77 min po kolejnej akcji Orląt i dośrodkowaniu w pole karne w odpowiednim miejscu znalazł się Piotr Wałachowski, który pokonał Łukasza Kuśmierza dając swojej drużynie prowadzenie.
Wynik 1:2 nie uległ już zmianie do końca i Powiślak musiał przełknąć gorycz porażki. Co ciekawe, to pierwsze w sezonie zwycięstwo Orląt na wyjeździe. Wcześniej podopieczni trenera Stanisława Chudzika zanotowali jedynie remis i aż pięć porażek. Mecz w Końskowoli po raz kolejny pokazał, że łukowianie są bardzo dobrze przygotowani fizycznie do sezonu.
– Świadczy o tym to, że strzelamy gole w końcówkach spotkań, a z Omegą potrafiliśmy wygrać grając w dziesiątkę – przekonywał niedawno na naszych łamach trener Chudzik.
Powiślak przegrał czwarty mecz w sezonie, w tym drugi u siebie, ale wciąż będzie się na pewno liczył w walce o mistrzostwo rundy jesiennej.
Powiślak Końskowola – Orlęta Łuków 1:2 (0:0)
Bramki: Radzikowski (66) – Matuszewski (70 z karnego), Wałachowski (77).
Żółte kartki: Mróz, Leszczyński (P) – Wołoszka (O). Sędziował: Paweł Tucki (Zamość). Widzów: 100.Faworytem spotkania byli mocno ostatnio rozpędzeni zamościanie, którzy wygrali cztery z rzędu mecze. W Rykach podtrzymali dobrą passę, choć zwycięstwo nad przedostatnim w tabeli Ruchem nie przyszło im łatwo. W pierwszej połowie kibice w Rykach nie zobaczyli żadnej bramki i nic dziwnego, bo i sytuacji było jak na lekarstwo.
Wynik 0:0 utrzymywał się jeszcze ponad godzinę, aż przyszła 70 minuta i Hubert Czady zdołał pokonać Kamila Jóźwika. W tym momencie z piłkarzy Ruchu zeszło powietrze, a goście zaczęli trafiać jakby dostali skrzydeł. Na 2:0 podwyższył Adrian Wołoch, a potem dwa gole dołożył jeszcze Przemysław Dębicki. W międzyczasie honorowe trafienie dla ryczan zaliczył niezawodny Wojciech Kępka.
Dzięki zwycięstwu w Rykach, i przy jednoczesnej porażce Powiślaka oraz remisie Czarnych, AMSPN Hetman został nowym liderem tabeli. W kolejnym meczu podopieczni trenera Andrzeja Rycaka przejdą ciekawy sprawdzian, bo zagrają u siebie z Kryształem Werbkowice.
Z kolei sytuacja Ruchu staje się powoli nie do pozazdroszczenia. To ósma w sezonie porażka podopiecznych trenera Pawła Wardy, w tym czwarta na własnym boisku. Zespół z Ryk ma już niewielkie szanse, aby wydostać się jesienią ze strefy spadkowej. W ostatnich trzech kolejach zagra bowiem na wyjeździe z Czarnymi Dęblin i Victorią Żmudź, a także u siebie z Janowianką Janów Lubelski. Marek Wieczerzak
Komentarze