Wieczór w sobotę 11 kwietnia może mieć ważne znaczenie dla siatkarzy prowadzonych przez Jakub Guza. Od wyniku rywalizacji zależy najbliższa przyszłość „żółto-niebieskich”. Rysują się przed nimi dwa scenariusze.
Pierwszy, kiedy świdniczanie, sprawią sobie i kibicom niespodziankę w postaci zwycięstwa, pierwszego w tym sezonie, będzie skutkował trzecim meczem, tym razem znowu w Toruniu. Rywalizacja na poziomie ćwierćfinały toczy się bowiem do dwóch wygranych.
Dotychczas „żółto-niebiescy” nie mogli znaleźć recepty na ogranie rywala. W sezonie zasadniczym drużyna prowadzona przez znanego w Świdniku Marcina Krysia w pierwszym spotkaniu wygrała przed własną publicznością 3:0 (25:23, 26:24, 25:22). W rewanżu, który także był bardzo zacięty, zwyciężyła w Świdniku 3:1 (25:20, 24:26, 31:29, 25:21). Z kolei, w minioną środę, w pierwszym meczu ćwierćfinałowym play-off, wygrała w Toruniu ponownie 3:0. Tutaj wynik był już bardziej przekonujący: do 16, 19 i do 21 w setach.
Drugi możliwy scenariusz to domowa porażka podopiecznych trenera Guza. Jeśli tak się stanie, to sobotnie spotkanie będzie dla świdniczan ostatnim w tym sezonie. Zespół, podobnie jak inne przegrane drużyny z ćwierćfinałów, sklasyfikowany zostanie na miejscach 5-8 i zakończy ligowe zmagania. Oczywiście, kibice, działacze, sztab szkoleniowy oraz sami siatkarze nie chcieliby aby ligowa rywalizacja zakończyła się już w sobotni wieczór.
Leonardo Avia Świdnik już kilka razy, w sytuacji kiedy nie jest faworytem i nikt na nią nie stawia, pokazała, że potrafi walczyć z silniejszymi od siebie. Wiele razy taka postawa kończyła się sukcesem w postaci zwycięstwa. Tak było w meczach z BBTS Bielsko-Biała (3:1), Stalą Nysa (3:2), BKS Bydgoszcz (3:0) czy Nowak-Mosty MKS Będzin (3:0).
Drużyna trenera Guza spróbuje i tym razem podjąć wyzwanie i zagrać o zwycięstwo nad jednym z faworytów obecnych rozgrywek.














Komentarze