Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Załoga PKS \"Wschód\" chce strajku

Prawie cała załoga PKS \"Wschód” opowiedziała się za rozpoczęciem strajku. Takie wyniki przyniosło trwające od środy referendum. Decyzja o ewentualnym proteście zapadnie w przyszłym tygodniu.
Związkowcy właśnie zakończyli liczenie głosów. Z ponad 700 osób uprawnionych do glosowania, udział referendum wzięło 79,6 proc. Przeszło 93 proc. opowiedziało się za strajkiem. – To doskonale obrazuje sytuację wśród załogi – mówi Dariusz Kukier, związkowiec z PKS. – Wynik referendum nie oznacza automatycznego rozpoczęcia protestu. Prezes PKS zaproponowała powrót do negocjacji. Spotkamy się w poniedziałek. Od wyniku tych rozmów uzależniamy dalsze kroki. Pracownicy PKS domagają się 300 zł podwyżki, tytułem rekompensaty za utracone przywileje. Chcą, by taką kwotę zapisano w nowym regulaminie wynagradzania. Negocjacje w sprawie regulaminu trwają od miesięcy. W połowie stycznia ustalono, że podwyżki sięgną 80 zł. – Wtedy pojawiło się żądanie 300 zł podwyżki – mówi Teresa Królikowska, prezes zarządu PKS. – To nierealne, ze względu na tragiczną sytuację firmy. Notujemy coraz niższe przychody. Wzrost płac o 300 kosztowałby firmę ok. 2 mln zł rocznie. – Dla nas to wydatek nie do udźwignięcia – dodaje Królikowska. – Mam nadzieję, że związkowcy to zrozumieją. Jeśli poniedziałkowe rozmowy nie przyniosą rezultatu, związkowcy grożą protestem. Wezmą w nim udział przede wszystkim kierowcy, co oznacza paraliż firmy. Według dyrekcji, taki strajk mógłby bardzo szybko doprowadzić PKS do bankructwa.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama