Justyna Kowalczyk walczy dalej, czas na sprinty
Pierwsza szansa medalowa Justyny Kowalczyk została zaprzepaszczona. Polka w biegu na 10 km stylem dowolnym była piąta, a do zwyciężczyni Szwedki Charlotte Kalli straciła ponad 21 sekund.
- 16.02.2010 22:09
– Myślałam, że nie wejdę do dziesiątki, a jestem piąta, więc mam prawo być usatysfakcjonowana. Z drugiej strony do medalu zabrakło mi bardzo niewiele, a na igrzyskach walczy się przecież o medale, a nie o miejsca, więc człowiek ma prawo czuć się zawiedziony – powiedziała serwisowi pkol.pl Justyna Kowalczyk.
Nasza biegaczka lokatę na podium przegrała o niecałe sześć sekund, a jeszcze niespełna trzy kilometry przed metą zajmowała upragnioną trzecią pozycję. Niestety, na ostatnim odcinku Polka pobiegła dużo gorzej i dała się wyprzedzić Marit Bjoergen (Norwegia) i Annie Haag (Szwecja).
Należy jednak pamiętać, że bieg na 10 kilometrów \"łyżwą” nie jest ulubionym dystansem naszej mistrzyni. W dotychczasowej karierze w tej konkurencji tylko raz udało się jej stanąć na najwyższym stopniu. Było to prawie rok temu, 8 marca w fińskim Lahti.
Na szczęście czasu na rozpamiętywanie nieudanego startu Kowalczyk nie ma zbyt dużo, bo już w środę stanie przed kolejną medalową szansą. Tym razem najlepsze narciarki na świecie będą rywalizować w sprincie stylem klasycznym. W tym sezonie Kowalczyk wygrywała w tej konkurencji już dwukrotnie, w Kuusamo i Canmore. Główną faworytką dzisiejszych zawodów jest jednak Petra Majdić. Słowenka jest bardzo szybką zawodniczką, lubi walkę \"bark w bark”.
Dodatkowo przemawia za nią świeżość, ponieważ Majdić nie wystartowała w poniedziałkowym biegu na 10 km, tłumacząc się złymi warunkami atmosferycznymi i miękką trasą. – Absencja Majdić nie zaskoczyła mnie, bo na jej miejscu też nie wyszłabym na start. Ona ma swoje starty, to nie była jej konkurencja. Jeśli trasa byłaby bardzo oblodzona, to ja również nie startowałabym w tej konkurencji.
Byłoby niebezpiecznie, a zdrowie jest dla mnie najważniejsze. Poniedziałkowy bieg był trudny i regeneracja będzie trwać bardzo długo. Nie da się szybko odetchnąć. Jak będzie w środę? Nie ma co patrzeć na prognozy. Może być inaczej, ale też nie musi. Po pierwszym biegu najważniejsze dla mnie jest, że straciłam medal na ostatnich dwóch kilometrach – dodała Kowalczyk w wywiadzie dla serwisu pkol.pl.
Reklama













Komentarze