Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nauczyciele proponują: Ferie jesienią, zimą i na wiosnę

Dwutygodniowa przerwa w maju kosztem części ferii świątecznych i zimowych. Nauka wydłużona do końca czerwca. Czy tak będzie wyglądał kalendarz nowego roku szkolnego?
Propozycje zmian zgłosili Ministerstwu Edukacji Narodowej dyrektorzy dolnośląskich szkół. Ich zdaniem, nowy kalendarz usprawni pracę. – Zmiany są konieczne – podkreśla Anna Dudek-Janiszewska, lubelski wicekurator oświaty. – Za tym przemawia szkolna rzeczywistość. Według nowej propozycji, rok szkolny zaczynałby się 1 września, ale już 29 października uczniowie mieliby tygodniowe ferie. Zimowe zostałyby skrócone o tydzień. Za to w maju – na czas matur czy egzaminów gimnazjalnych – uczniowie mieliby dwutygodniowe ferie wiosenne. Nauka kończyłaby się 30 czerwca. – To świetny pomysł, ma same plusy – uważa Mateusz Golec, 10-latek z Lublina. – Lubię ferie zimowe, ale wiosną odpoczywa się lepiej, jest cieplej i jest dłuższy dzień. Poza tym, zostaje mniej czasu do wakacji. – Też jestem za – mówi Zbigniew Jakuszko, dyrektor V LO w Lublinie. – Młodzież kończy naukę 19 czerwca i ma 2,5 miesiąca wakacji. To zbyt długie roztrenowanie umysłu. Powinniśmy iść śladem Niemców czy Francuzów i wprowadzić częstsze, ale krótsze przerwy. – Tydzień to optymalny okres, w którym uczeń zregeneruje siły, a jednocześnie nie zapomni tego, czego się wcześniej nauczył – dodaje Dudek-Janiszewska. Zdaniem Elżbiety Sękowskiej, dyrektor lubelskiego Zespołu Szkół nr 1, zbyt częste ferie źle wpłyną na uczniów. – Przerwa majowa jest bardzo rozsądna – uważa Sękowska. – Ale jestem przeciwko dodatkowemu wolnemu jesienią. Zbyt duże poszatkowanie roku szkolnego to zły pomysł. Jednak wielu rodziców uważa, że ferie jesienią to dobra propozycja. – To możliwość odwiedzenia grobów bliskich, spotkanie z rodziną, znajomymi – mówi nam mama gimnazjalistki. Wszyscy są za to zgodni, że coś trzeba zrobić z nauką w maju. – Zamiast prowadzić lekcje, siedzimy w komisjach maturalnych – podkreśla anglista jednego z puławskich liceów. – A młodzież z młodszych klas nudzi się na zastępstwach. – Gdy nauczyciele są odpowiedzialni za zorganizowanie matury na odpowiednim poziomie, mniej czasu mogą poświęcić na zajęcia z pozostałymi klasami – dodaje Dudek-Janiszewska. – Młodsze roczniki cierpią, a nie powinny. Inne rozwiązanie proponuje Renata Janicka z OKE w Krakowie, która organizuje matury w naszym regionie. – Można je przeprowadzić nie w maju, tylko w czerwcu – mówi Janicka. – Wtedy efektywna nauka w szkołach trwałaby do końca maja. A nauczyciele mogliby oceniać matury spokojnie, przez cały ostatni tydzień roku szkolnego, a nie, jak teraz, w weekendy. MEN zajmie się zmianami w szkolnym kalendarzu już w marcu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama