Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Cały Zamość upstrzony psimi odchodami

Śnieg i lód powoli się topią i odsłaniają całe warstwy psich kup. Na odchodach można się wręcz ślizgać.
– To co się dzieje jest niedopuszczalne – złości się 37-letnia mieszkanka Zamościa, która zadzwoniła do nas (nazwisko do wiadomości redakcji). – Każdy skwerek i trawnik upstrzony jest psimi odchodami. Są też na chodnikach i ulicach Starówki. Codziennie muszę z nich czyścić… buty synka. Skandal! Właściciele psów trzeba za to karać bez litości! O zalegających odchodach wielokrotnie na sesjach rady miejskiej mówiła radna Zofia Piłat (SLD). To dzięki jej inicjatywie zamojski UM wydrukował w ub. roku ulotki, które miały zachęcić właścicieli czworonogów do sprzątania po swoich pupilach. – To nic nie pomogło – przyznaje radna Piłat. – Wygląda na to, że takie działania są nieskuteczne. Co pozostało? Potrzebne są działania bardziej restrykcyjne. Bo to jak wygląda teraz miasto jest wręcz nieprzyzwoite. Wszechobecne w Zamościu psie odchody chluby Perle Renesansu nie przynoszą. Zamojski magistrat od dawna z nimi walczy. Jak? W 2005 r. zakupiono kilkadziesiąt żółto-czerwonych pojemników na odchody zwierzęce i ustawiono je w całym mieście. Efekty były mizerne. Zawiniętych w torebki odchodów nikt do pojemników nie wrzucał, a wiele pojemników zniszczyli wandale. Dlatego wymyślono inną taktykę. Strażnicy miejscy zaczęli namierzać właścicieli wałęsających się psów i dawać im pouczenia i mandaty. Rozpoczęto też akcję propagandową (ulotki wkładano do skrzynek pocztowych, a plakaty wieszano na klatkach schodowych m.in. kamienic Starego Miasta). Efekt? Żaden. – Mieszkańcy miasta sami muszą dostrzec ten problem – mówił Marcin Zamoyski, prezydent Zamościa, na jednej z sesji RM. – Gdy widzimy, że pies załatwia się w nieodpowiednim miejscu, zwróćmy uwagę jego panu… To mieszkańcy brudzą i śmiecą. I sami muszą dbać o czystość. Na to się jednak nie zanosi. Właściciele psów przychodzą ze swoimi pupilami nawet na cmentarz przy ul. Peowiaków w Zamościu. – Nie raz to widziałam – dziwi się Wiesława Dubienka, przewodnicząca zamojskiego osiedla Planty. – Słów już na to brak… Wiesław Gramatyka, komendant zamojskiej Straży Miejskiej nie będzie pobłażliwy dla \"takich zanieczyszczeń”. – Daliśmy już kilka mandatów osobom, które nie posprzątały po swoich psach – zapewnia. I dodaje – Można za to zapłacić do 250 zł. Co na to właściciele czworonogów? – Zawsze psiak załatwiał się w krzaczkach na Plantach i to nikomu nie przeszkadzało – złości się 40-letni właściciel psa o imieniu \"Bida”. – Nie będę tam za nim przecież biegał z torbą na odchody. Bo to głupie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama