Reklama
Lublin jedzie do Cannes. Szukać inwestorów
Miasto i region będą promować się w Cannes. W następny wtorek rozpoczynają się tam jedne z największych targów nieruchomości na świecie. Lublin pokaże przede wszystkim nowe tereny pod inwestycje i projekty komercyjne.
- 05.03.2010 12:16
– Chodzi o nowy obszar, przyłączony do podstrefy ekonomicznej na Felinie – mówi Bartosz Sobotka, szef miejskiego biura promocji. – Te 37 ha to doskonała propozycja dla wielu inwestorów.
Magistrat chce również promować komercyjne projekty, np. biurowce Gray Office przy ul. Zana. To jedyna tego typu inwestycja, która doczekała się realizacji. Nie przeszkadza to urzędnikom w reklamowaniu projektów, które nie wyszły poza sferę planów. Chodzi np. centrum handlowe Felicyty, IKEA, oraz Alchemię. Przedstawiciele tej ostatniej zamierzają promować się w Cannes bez pomocy miasta.
– Chcemy pokazać się przyszłym najemcom – mówi Marek Woliński, ze spółki Arkady. – Reprezentować nas będzie firma DTZ, odpowiedzialna za komercjalizację inwestycji.
Szanse są niewielkie, bo ratusz wysyła do Francji tylko dwie osoby z Biura Obsługi Inwestorów. Samorząd województwa również wydelegował dwóch urzędników i przedstawiciela branży developerskiej.
Targi MIPIM to jedna z najważniejszych imprez tego typu na świecie. W tym roku Polska jest gościem honorowym imprezy. Mimo to reprezentacja naszego regionu będzie wyjątkowo skromna. Lubelszczyzna nie będzie miała nawet własnego stoiska.
– Nie mamy wpływu zakres naszej prezentacji – mówi Mariusz Majkutewicz, dyrektor Wydziału Gospodarki i Innowacji Urzędu Marszałkowskiego. – Wyjazd organizuje Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych. To ona wyznacza pewne limity. W założeniu wszystkie wschodnie regiony mają być przedstawione, jako spójna oferta.
Wyjazd organizowany jest w ramach unijnego programu Promocja Gospodarcza Polski Wschodniej. W ciągu 5 lat PAIiIZ może wydać na ten cel ok. 86 mln zł. Koszty udziału we francuskich targach zostaną pokryte z tej puli. Agencja zapłaci za cztery osoby.
Lublin dołoży 4 tys. zł, by wysłać do Cannes nie jednego, a dwóch przedstawicieli ratusza. Efekty mogą być mizerne, bo skuteczność programu krytykują sami urzędnicy.
– W tej chwili zamiast efektywnej promocji, mamy tylko wydawanie unijnych pieniędzy – mówi Ireneusz Maleszyk, kierownik w wydziale Gospodarki i Innowacji Urzędu Marszałkowskiego – Wszystko przez politykę PAIiIZ, która narzuca nam szereg nie do końca trafnych wymagań. Składy delegacji musimy ustalać w ostatniej chwili. Pieniądze wydaje się na pięciogwiazdkowe hotele, zamiast na lepszą prezentację. To początek programu, więc mam nadzieję, że niebawem sytuacja się zmieni.
Na kolejnym targach w Cannes Lublin ma promować się na własną rękę. Miasto stara się o ponad milion złotych unijnej dotacji, na przygotowanie własnego stoiska.
Reklama
Komentarze