Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Remont terminali na drogowym przejściu granicznym w Hrebennem

Na przejściu w Hrebennem trzeba było zamknąć terminale, bo zalegający śnieg uszkodził dachy i zagrażał bezpieczeństwu podróżnych i funkcjonariuszy. Usterki mają być usunięte do końca czerwca. To już kolejna poważna awaria na tym przejściu.
Budowa przejścia, które oddano do użytku trzy lata temu, kosztowała ponad 120 mln złotych. Półokrągłe dachy na terminalach są wykonane z poliwęglanu. Dzięki podgrzewanym rynnom śnieg miał topnieć i spływać do kanalizacji. Ale po obfitych opadach, długo zalegał na dachach i poważnie je uszkodził. Konstrukcje mogły nie wytrzymać naporu, dlatego – po ocenie powiatowego inspektora nadzoru budowlanego – odprawy zostały przeniesione poza wiaty. Zmniejszyła się przepustowość, przez co podróżni stali w kolejkach, ale odprawy odbywały się na bieżąco. Sytuację próbowali ratować strażacy. – Pomagaliśmy zrzucać śnieg, ale tylko z tych miejsc, gdzie można było podstawić podnośnik – powiedział nam Jacek Zwolak, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej PSP w Tomaszowie Lubelskim. W końcu do akcji wkroczyła specjalistyczna firma. – Zabezpieczyliśmy już pokrycia na dwóch terminalach: wjazdowym i wyjazdowym, ruch odbywa się tam płynnie – mówi Ryszard Rachoń, zastępca dyrektora Lubelskiego Zarządu Drogowych Przejść Granicznych w Chełmie. Dodaje, że nie ma już zagrożenia dla obsługi i podróżnych. Do końca tygodnia zabezpieczone zostaną uszkodzenia na kolejnej wiacie, a po niedzieli na ostatniej. Remont, który ma być zakończony do końca czerwca, będzie finansowany z pieniędzy za odszkodowanie. – Planujemy wykonanie ekspertyzy dotyczącej przyczyn usterek i metod naprawy wiat – mówi Rachoń. – Być może trzeba będzie je przebudować, żeby w przyszłości nie powtórzyła się podobna sytuacja. Przyznaje, że terminale były projektowane według starych norm na obciążenie śniegu i oddziaływanie wiatru. W tej chwili ruch odbywa się płynnie. – Średnio w ciągu doby granicę przekracza ponad 6 tys. osób, 3 tys. samochodów osobowych, 300 ciężarówek i 50 autobusów – mówi Andrzej Wójcik, rzecznik prasowy Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej w Chełmie. Rok temu w kotłowni na przejściu doszło do poważnej awarii: zaczęły się zapadać piece i pojemniki z olejem opałowym. W wyniku zapadania się podłoża wywrócił się jeden z kominów. Trzeba było odłączyć piece, a pracownicy musieli marznąć. Podczas kontroli wykryto rozbieżności miedzy dokumentacją techniczną a stanem faktycznym. Pod podłogą w budynku kotłowni na próżno szukano ujętej w dokumentacji betonowej wylewki, która miała utrzymać urządzenia grzewcze. Wykonawca usunął nieprawidłowości, sprawę badała prokuratura.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama