Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Tadeusz Łapa rozczarowany grą swoich zawodników. Przerwa nie zawsze dobra

Zespoły ekstraklasy rozpoczną odrabianie zaległości od poniedziałku. Natomiast pierwszoligowcy na boiska wybiegną dopiero w weekend. Dzięki temu przerwa w rozgrywkach potrwa aż trzy tygodnie. Komu wyjdzie ona na dobre, Górnikowi Łęczna czy raczej Pogoni Szczecin?
Najbliższy mecz podopieczni Tadeusza Łapy rozegrają 24 kwietnia na własnym stadionie, kiedy do Łęcznej przyjadą właśnie \"Portowcy”. Dla nich początek zmagań wiosną był wielkim rozczarowaniem. Pogoń miała walczyć o awans, ale w pięciu meczach ligowych nie odniosła ani jednego zwycięstwa. W dodatku w trzech ostatnich kolejkach doznała samych porażek. W przeciwieństwie do Górnika, który właśnie zaczął się rozkręcać, pokonując Podbeskidzie Bielsko-Biała oraz Flotę Świnoujście. – W tym przypadku nie ma reguły, bo przerwy różnie potrafią wpływać na zespoły – twierdzi szkoleniowiec łęcznian. – Niektórzy czekają na nie z utęsknieniem, a potem muszą płakać. My łapaliśmy już odpowiedni rytm i zostaliśmy z niego wytrąceni. Ale z drugiej strony, gdy popatrzyłem na sobotnią gierkę i postawę kilku swoich zawodników, to chyba dobrze, że nie trzeba było grać ligi, na przykład z Pogonią. Kłopoty zdrowotne niektórych piłkarzy sprawiły, że trenerzy musieli skorzystać również z graczy rezerw. W sobotę zabrakło Jakuba Wierzchowskiego, Veljko Nikitovicia, Krzysztofa Kazimierczaka, Piotra Bronowickiego, Kamila Oziemczuka oraz Radosława Bartoszewicza, który pojechał na studia. W tej sytuacji kadrowej okazję występu otrzymali Krzysztof Bodziak, Konrad Wasil, Michał Zielony i Maciej Iwanicki. Wszyscy wybiegli w drugim zespole, podobnie jak Adrian Bartkowiak, zmuszony pauzować za żółte kartki. Natomiast pierwszą jedenastkę utworzyli: Prusak, Tomczyk, Karwan, Benevente, G. Bronowicki, Niedziela, Niżnik, Wójcik, Nazaruk, Nakoulma i Surdykowski. Dwa gole dla tej drużyny strzelił Janusz Surdykowski, wykorzystując rzut karny i sytuację sam na sam. Odpowiedzią rywali były trafienia Dawida Sołdeckiego oraz Wasila i gierka zakończyła się remisem 2:2. – Różnice w umiejętnościach na tym poziomie nie są aż tak wielkie, więc bez odpowiedniego zaangażowania emocjonalnego nie da się osiągać korzystnych wyników, nawet na treningach – mówi Tadeusz Łapa. – Dobrze, że od poniedziałku będą miał do swojej dyspozycji już niemal komplet kadry. Jedynie Kamil Stachyra i Nildo muszą nadal powoli pracować nad formą. Stopniowo powinien też wracać \"Oziem”.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama