Prezent na komunię - Co kupić dziecku?
Wielu rodziców i chrzestnych już wzięło kredyty, pożyczki, zaciągnęło długi. A wszystko to w imię świętej sprawy, jaka jest I Komunia Święta dziecka i co ta tym idzie - drogie komunijne prezenty.
- 29.04.2010 22:06
– Nie chcę, aby moje dziecko miało kompleksy i było później wytykane palcami, że nic nie dostało – mówi Anna Kwiatosz, urzędniczka, której mąż od niedawna jest na zasiłku. – To nie wina dziecka, że ma biednych rodziców – dodaje jeszcze.
Dlatego pani Anna wzięła pożyczkę w pracy, co oznacza, że w tym roku nie wyjadą na wakacje – pożyczkę pochłoną prezenty dla synka i przyjęcie dla rodziny i znajomych.
Liczą pieniądze
Do skromności nawołują księża, ale jest to... wołanie na puszczy.
– Ja nawet wiem, że większość rodziców w dniu I Komunii Świętej ich dziecka nie przyjdzie na popołudniowe nabożeństwo – mówi bezradnie ksiądz Piotr Trela z Końskowoli. – Wszyscy jeszcze będą biesiadować. I nie mam wątpliwości, że w wielu domach ukradkiem będzie się piło alkohol. Znam też rodziny, które nie będą w stanie spłacić kredytów, jakie na to wszystko wzięli. Popadną w tarapaty.
A tymczasem, zaproszeni goście gorączkowo biegają po sklepach i zastanawiają się, co kupić.
– Blisko 2,5 tysiąca za quad to nawet dla mnie za drogo – twierdzi Janusz Bogdański, którego chrześniak przyjmie po raz pierwszy komunię. – Wiem, że sprawiłby dziecku radość. Ale quad wcale nie jest taki bezpieczny. Słabszy, mniejszy chłopiec nie będzie w stanie nad nim zapanować. A jak zechce wyjechać na ulicę? Miałbym go na sumieniu, gdyby coś się stało.
Ostatecznie kupię mu aparat fotograficzny za około 500 zł.
Problem w tym, że może to być jeden z kilku aparatów, jakie tego dnia dostanie dziecko.
– Wkrótce będzie kursować lista, jak do zakupu ślubnych prezentów – śmieje się pan Janusz.
Pieniądze liczą nie tylko rodzice \"komunisty”, lecz także zaproszeni goście.
A księża wciąż będą nawoływać do skromności. Na próżno...
Ks. Jan Kiełbasa -proboszcz parafii św. Bartlomieja w Niedrzwicy Kościelnej
Jeśli już kupować, to może to być piękny album, np. \"Papież i dzieci”, wydanie obrazkowe Biblii, książki. Ludzie nie widzą potrzeby obdarowywania książkami i mogę nawet powiedzieć, że wygłupiają się – kupując rowery, komputery. To wszystko przesłania Pana Jezusa. A to on w sercu dziecka powinien być w tym dniu najważniejszy. Takich kosztownych prezentów nie powinno się kupować, dają je ludzie małej wiary, którzy nie rozumieją istoty Eucharystii. Organizowane są przyjęcia – mam nadzieję, że bez alkoholu – ale dla kogo? Dla dorosłych. A to powinien być dzień radości dla dziecka. •
Wiem, że rodzice rok wcześniej zamawiają przyjęcia w lokalach, w tym show ginie istota komunii. Mówię rodzicom, żeby nie robili takiego festynu, bo w tym wszystkim zapomina się nawet o dziecku, o tym, że po raz pierwszy przyjmuje Pana Jezusa i ono tego dnia jest najważniejsze. Jednak mam świadomość, że nawoływania kapłanów do skromności, do myślenia o duchowości, a nie materialnej stronie tego dnia, najczęściej są daremne. Absolutnie nie pochwalam drogich prezentów. Raczej kolorowa Biblia, łańcuszek na medalik, jakiś praktyczny drobiazg. •
Ludzie tracą umiar. Myślę, że zapraszają tylu gości, żeby dziecko więcej prezentów dostało. Podobno w modzie jest kupienie kucyka albo quada – coś okropnego! Biedniejsi mieszkańcy w mojej gminie biorą kredyty, których później nie są w stanie spłacić, żeby tylko się pokazać. To cecha małych ludzi. Drogie prezenty robią wielką krzywdę dziecku – szanuje się te przedmioty, na które się zapracowało, a nie otrzymane lekką ręką. Jestem przeciwny takim drogim prezentom, które nie raz wyzwalają niedobre uczucia w dzieciach.
Do dziś noszę na szyi krzyżyk, który z okazji I Komunii Świętej dostałem od swojej chrzestnej. To droga mi pamiątka, także po osobie, która już nie żyje. Ma wymiar sentymentalny, a także przypomina o dniu, w którym przyjąłem do siebie Pana Jezusa. Czy o tym może przypominać komputer albo motorower? Bardzo by mnie cieszyło, gdyby w tym dniu rodziny wspólnie przystąpiły do komunii, wybrały się na wycieczkę, były z sobą i razem przeżywały ten piękny dzień. Nie pochwalam drogich prezentów. Jeśli już dziś kupuje się quady, to za parę lat chyba hitem będzie mały helikopter?
Rozmowa z Edytą Długosz
lubelskim psychologiem
• Co podarować dziecku z okazji I Komunii Świętej?
– Uważam, że dziecko odniesie więcej korzyści z prezentu niż z pieniędzy, które ostatnio się daje. Dziś pieniądz jest wszechobecny, nie można uczyć materializmu. Często zresztą przydają się one rodzicom, którzy ponieśli wydatki związane w urządzeniem przyjęcia.
• A muszą je organizować?
– W elemencie naszej tradycji jest chrzest, I Komunia Święta i ślub, kiedy to urządzane są przyjęcia i dawane prezenty. Rodzice wtedy oczekują, że im się to zwróci, a gość chce odwdzięczyć się za zaproszenie i przynosi prezent.
• Ja nie pamiętam takiej tradycji. Nawet księża nawołują do skromności.
– Myślenie księży jest pozytywne, ale trudno te nawyki zmienić – nawyk dawania i otrzymywania. I nie ma sensu z tym walczyć, choć w każdym ofiarowanym prezencie powinien być element związany
z I Komunią Świętą – książka religijna, kartka, krzyżyk.
• Jednak wielu biedniejszych rodziców zadłuża się, żeby dziecku nie było przykro.
– Jakieś przyjęcie nawet biedniejsze rodziny mogą zrobić. Gdyby jednak zaistniała taka sytuacja,
że ani prezentów, ani gości, to po prostu trzeba o tym z dzieckiem porozmawiać wcześniej, wytłumaczyć sytuację materialną, pobyć z nim razem, zaproponować coś innego niż przyjęcie w domu. Ja wiem, że ta nowa tradycja sprawiła, że ludzie oszaleli na punkcie licytowania się na prezenty. Niestety, nie zapobiegniemy temu.
Rozmawiała Maria Kolesiewicz
Reklama













Komentarze