Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Międzyrzec Podlaski: Prosto ze szpitala ordynator trafił do aresztu

Ordynator oddziału wewnętrznego szpitala w Międzyrzecu Podlaskim opuścił dziś rano swoje miejsce pracy w kajdankach. To już drugi ordynator z tego szpitala, który ma w ostatnim czasie ma problemy z prawem.
Ryszard D. jutro usłyszy zarzuty. Noc z wtorku na środę spędzi w lubelskim areszcie. Przetransportowali go tam policjanci z Wydziału do Walki z Korupcją na polecenie Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Został zatrzymany w szpitalu. Przeprowadzono tam przeszukanie. Gdy lekarzowi zostaną postawione zarzuty, wtedy będzie można poinformować o nich media – mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiego komendanta wojewódzkiego policji. Wydarzeniem są zszokowani pracownicy międzyrzeckiego szpitala. – To trochę taka manifestacja. Myślę, że doktora można było po prostu wezwać. Nie miałem skarg dotyczących korupcji ordynatora, który pracował u nas kilkanaście lat. Choć miał on trudny charakter, to jednak był dobrym lekarzem – mówi lek. med. Ireneusz Stolarczyk, dyrektor Powiatowego Szpitala w Międzyrzecu Podlaskim. Dodaje, że sytuacja w międzyrzeckim szpitalu jest „nieciekawa”. Dlaczego? Kilka tygodni temu radzyńska Prokuratura Rejonowa skierowała do sądu akt oskarżenia dotyczący wzięcia trzech łapówek przez ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego międzyrzeckiego szpitala. Prokurator zarzucił lek. med. Mirosławowi T., że jako osoba pełniąca funkcje publiczną przyjął łapówki. Miał wziąć dwa razy po 200 zł i raz 500 zł w grudniu 2000 r., listopadzie 2005 r. i styczniu 2009 r. Ordynator zdecydowanie nie przyznawał się do tych czynów. W jego obronie wystąpił nawet Przemysław Litwiniuk, przewodniczący Rady Powiatu Bialskiego. Pisaliśmy w Dzienniku Wschodnim, że podczas sesji rady dopytywał się wicekomendanta Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej, czy „ktoś nie zainspirował polowania na powiatowy szpital” i czy nie użyto niewspółmiernie dużych nakładów do „uderzenia w dobrych lekarzy”. Mł. insp. Andrzej Korolczuk wyjaśnił działaczowi PSL, że policja działa na polecenie prokuratury i zbiera informację o wszystkich, a nie tylko o wybranych osobach. Mirosław T. jest zawieszony w obowiązkach ordynatora. Pracuje w szpitalu jako lekarz. Tymczasem dyrektor niewielkiego międzyrzeckiego szpitala obawia się, że może ... zabraknąć mu kadry. – Ja nie mam takiego wyboru, jak szefowie klinik. Nie mam dobrego samopoczucia – mówi Ireneusz Stolarczyk.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama