Zarząd Województwa postąpił niezgodnie z prawem polskim i unijnym – stwierdzili kontrolerzy z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Badali, jak zarząd rozdysponował unijne pieniądze na obiekty sportowe.
Rafał Panas
13.05.2010 18:32
Powiat rycki i gmina Parczew (rządzi tam PiS) napisały projekty świetnie ocenione przez ekspertów. Tymczasem – jak w lutym ujawnił Dziennik Wschodni – Zarząd Województwa (PO-PSL) przesunął ich wnioski na odległe miejsca na liście rezerwowej Regionalnego Programu Operacyjnego. Za to podciągnął dziewięć projektów ze słabymi ocenami. Marszałek województwa Krzysztof Grabczuk (PO) wyjaśniał wtedy: Zamiast wesprzeć bardzo drogie baseny, woleliśmy pomóc biednym gminom w budowie sal gimnastycznych.
Sprawa zrobiła się głośna a do akcji wkroczyło Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Kontrola jeszcze formalnie trwa, ale jest już gotowy wstępny raport. Dotarliśmy do ministerialnych dokumentów. Kontrolerzy wyraźnie napisali, że Zarząd Województwa postąpił niezgodnie z prawem wspólnotowym i krajowym. Bo kryteria, którymi posłużył się przy przetasowaniach na liście, nie zostały zatwierdzone przez Komitet Monitorujący.
Pytaliśmy o ten dokument Grabczuka i członka Zarządu Województwa Marek Flasińskiego, gdy kilkanaście dni temu trafił on do urzędu. Przekonywali nas, że Warszawa nie miała poważniejszych uwag do ich działań. I, że chce tylko, żeby decyzję zarządu przedyskutował i przegłosował Komitet Monitorujący RPO.
– Nie przeczytałem w całości informacji pokontrolnej. Flasiński i merytoryczny dyrektor twierdzili, że nie ma specjalnych zarzutów. Nic nie ukrywamy, bo przecież te dokumenty będą dostępne dla wszystkich – tłumaczy nam Krzysztof Grabczuk. A Marek Flasiński odesłał nas do dyrektora departamentu strategii i rozwoju Bogdana Kawałko.
Ostatecznie urząd odpisał, że… pracuje nad odpowiedzią dla ministerstwa. – Zrobimy to najpóźniej do 19 maja – mówi Adrianna Iwan z biura prasowego UM.
Co na to pozbawione szansy na dotacje samorządy? – Jeszcze w piątek poproszę ministerstwo o przesłanie tej informacji – zapowiada starosta rycki Leszek Filipek.
– Jeśli nic nie wskóramy w kraju, to napiszemy do Komisji Europejskiej, że bezprawnie zamknięto nam drogę do odwołania – zapowiada z kolei Michał Bożym, zastępca burmistrza Parczewa.
Samorządowcy czekają też na ruch wojewody Genowefy Tokarskiej. – Z ewentualną kontrolą wstrzymamy się do momentu zakończenia działań ministerstwa – mówi Rafał Przech z biura prasowego wojewody.
Komentarze