Reklama
Mecz Lewartu z Roztoczem zostanie rozegrany się 26 maja, wpędzili się w koszty
Piłkarze Roztocza przejechali prawie 250 kilometrów na darmo. Sędzia odwołał spotkanie w Lubartowie, choć w Krasnymstawie i Bełżycach, gdzie boiska też były w złym stanie, grano na całego.
- 18.05.2010 17:59
Wydział Gier Lubelskiego Związku Piłki Nożnej podjął wczoraj decyzję, że ten mecz odbędzie się w środę, 26 maja o godz. 17. To jedyne spotkanie, które nie doszło do skutku w tej kolejce, mimo że inne boiska również prezentowały się źle.
– Na pewno jesteśmy zawiedzeni – mówi Krzysztof Rysak, trener Roztocza.
- Uważam, że sędziowie podjęli decyzję zbyt pochopnie. Przejechaliśmy 120 km w jedną stronę i szkoda kosztów w jakie się przez to wpędziliśmy. Chodzi o jakieś 600-700 zł, ale wiadomo, że kluby muszą się liczyć z każdym groszem – dodaje.
Rysak podkreśla, że oba zespoły chciały ten mecz rozegrać i wyszły już na rozgrzewkę, kiedy arbiter cofnął je do szatni.
–3/4 powierzchni boiska nadawało się do gry i zgodnie z regulaminem nic nie stało na przeszkodzie, żeby mecz się odbył. Widziałem w internecie zdjęcia ze spotkania w Krasnymstawie i tam warunki były o wiele gorsze – uważa szkoleniowiec.
Tragicznie wręcz wyglądała też murawa w Bełżycach. Nie mogło być jednak inaczej, skoro przed meczem Unii z Orlętami, przez kilka godzin, w dodatku przy padającym deszczu, na boisku odbywały się zawody strażackie. Tam jednak sędziowie nie zastanawiali się nad odwołaniem meczu.
– Wiadomo, że w przypadku przełożenia jedynym możliwym terminem jest środa. A w tym dniu zawsze są problemy z zebraniem składu, bo zawodnicy są w pracy, w szkole lub na uczelni. Po za tym znowu wchodzimy w układ gier środa-sobota, który jest niekorzystny – zaznacza trener Roztocza.
W ostatniej kolejce przebudzili się wreszcie zawodnicy Łady Biłgoraj. Nie dość, że byli blisko urwania trzech punktów Chełmiance, to jeszcze po raz pierwszy od czterech meczów trafili do bramki rywala. W dodatku swojego pierwszego gola dla zespołu trenera Ireneusza Zarczuka strzelił, pozyskany zimą z Albatrosa Biszcza, 19-letni Dawid Karpik.
Z kolei w ostatnim tygodniu coś się zacięło w sprawnie funkcjonującym Hetmanie Żółkiewka. Beniaminek przegrał najpierw z Janowianką, a teraz ze Startem Krasnystaw.
– W tym pierwszym meczu nie miałem całej linii pomocy, w drugim słabiej wypadli Siergiej Iwliew i Andrij Nikonowicz, którzy cały tydzień nie trenowali – tłumaczy Marek Leszczyński, trener Hetmana. – Sytuacja jest ciężka, bo inne zespoły z dołu tabeli też zaczęły wygrywać, jednak walczymy dalej.
Reklama













Komentarze