Kolejarze grożą strajkiem generalnym. Prowadzone w tej sprawie referendum wśród załogi zaczęło się w środę i potrwa do 7 czerwca.
(drs)
19.05.2010 21:38
Uczestniczą w nim pracownicy zarządzającej torami spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, przewoźnika towarowego PKP Cargo, spółki PKP Intercity oraz znajdującej się poza grupą PKP, należącej do 16 samorządów wojewódzkich spółki Przewozy Regionalne, która obsługuje głównie pociągi lokalne.
– Sytuacja na kolei jest fatalna, a pasażerowie już to odczuwają – wyjaśnia Leszek Miętek, przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych.
Związkowcy nie mają wątpliwości, że większość załogi opowie się za strajkiem. – Wiem, jakie są nastroje wśród załogi – mówi Marek Kielar, przewodniczący Związku Zawodowego Maszynistów w lubelskim oddziale Przewozów Regionalnych. – Kiedy prowadzona była restrukturyzacja kolei obiecywało się nam, że spółki będą oddłużone i że będzie do nich przekazany majątek. Skończyło się tak, że ktoś trzyma rękę na majątku i nic nie daje. Zabiera nam się instrumenty do działania, każe działać i jeszcze oczekuje się od nas wyników. Absurd!
Protestujący nie godzą się też na proponowane przez rząd zmiany prawa, dopuszczające upadłość spółek kolejowych.
Żeby referendum było ważne, musi w nim wziąć udział 50 proc. załogi. Kolejarze zapowiadają, że ewentualny strajk odbędzie się dopiero wtedy, gdy usunięte zostaną skutki powodzi.
Komentarze