Kolejne dwa gole Piotra Lipca. Szczebrzeszyn walczy
Piłkarze Roztocza ani myślą rezygnować z walki o utrzymanie dla Szczebrzeszyna IV ligi. W sobotę przekonała się o tym Unia Bełżyce, która poległa na boisku beniaminka. Gospodarze zrewanżowali się tym samym za porażkę 0:8 z rundy jesiennej.
- 23.05.2010 20:19
W pierwszej połowie kibice gospodarzy nie mogli mieć powodów do radości. Unia pierwsza objęła prowadzenie po golu Rafała Samoleja. Roztocze dążyło do wyrównania i dopięło swego w ostatniej chwili. W roli głównej wystąpił niezawodny ostatnio Piotr Lipiec, który skutecznie egzekwował rzut karny.
Goście mieli przy tej sytuacji wiele zastrzeżeń do sędziów. – Chyba byli na innym meczu – komentuje Rafał Samolej. – Byłem blisko nich, kiedy podejmowali decyzję o karnym. Sędzia główny nie wiedział co gwiżdże, bo faulu absolutnie nie było. W dodatku pokazał kartkę nie temu piłkarzowi co trzeba. To parodia, nawet ludzie na trybunach się z tego śmiali. Do tego momentu byliśmy lepsi a gospodarze nie stworzyli sobie żadnej sytuacji bramkowej.
Co na to Roztocze? – Trudno mi ocenić czy był karny, bo stałem daleko od całej akcji – odpowiada Krzysztof Rysak, trener gospodarzy. – Na pewno ta bramka bardzo nam pomogła. Wlała w nas wiarę, że możemy wygrać ten mecz.
I rzeczywiście, parę minut po rozpoczęciu drugiej połowy, Lipiec wprawił w szał radości miejscowych doprowadzając do prowadzenia swojego zespołu 2:1. Kolejne gole dla grających w przewadze gospodarzy były już tylko kwestią czasu. Do siatki bełżyczan trafili Tomasz Duda i Damian Bielec.
– W drugiej połowie byliśmy lepsi. Mieliśmy zresztą podwójną motywacje, bo oprócz tego, że walczymy o utrzymanie chcieliśmy się zrewanżować Unii za porażkę 0:8 z jesieni – kończy trener Rysak.
Roztocze Szczebrzeszyn – Unia Bełżyce 4:1 (1:1)
Bramki: Piotr Lipiec (45 z karnego, 52), T. Duda (65), D. Bielec (75) – R. Samolej (16).
Roztocze: Dobromilski – J. Wachowicz, Juras (18 Kuźma), Demusiak, Paweł Lipiec, T. Duda (80 Rysak), Winkowski, R. Kycko, D. Bielec (82 Bożek), Antoszek, Piotr Lipiec (69 Lipski).
Unia: Kurzępa – Cioch, T. Kamiński (46 Wołowski), Zieliński, Sidor, Gołociński, Ręba (70 Maciej Winiarski), Gołofit, Samolej, Michał Winiarski, Jezierski.
Żółte kartki: D. Bielec, Rysak (R) – Michał Winiarski, Kamiński, Cioch (U). Czerwona kartka: Jezierski (Unia, 45 min, za krytykowanie orzeczeń sędziego). Sędziował: Konrad Rękas (Chełm). Widzów: 300.
Piłkarze Janowianki niebezpiecznie zbliżają się do strefy spadkowej. Wczoraj powinni wygrać z Orionem, ale w końcówce meczu pudłowali niemiłosiernie. – W pierwszej połowie zagraliśmy słabo – przyznaje Tadeusz Rząd, kierownik Janowianki. Potwierdzeniem tych słów jest samobójcza bramka jaką już w 7 min strzelił Łukasz Mierzwa. Goście cieszyli się więc z niespodziewanego prowadzenia.
W drugiej połowie Janowianka ruszyła do ataków. Widać było, że chce zmazać plamę za postawę w pierwszych 45 min. Udało się jednak uratować tylko punkt, po tym jak bramkarza Orionu pokonał Łukasz Piecyk. Choć w końcowych dziesięciu minutach spotkania pod bramką gości było bardzo gorąco. – W tym czasie zmarnowaliśmy aż pięć setek. Mieliśmy poprzeczkę i nietrafione strzały z 5 m. Niedrzwica miała niezłego farta – uważa kierownik Rząd.
Faktem jest jednak, że gdyby w pierwszej połowie Orion miał lepiej nastawione celowniki to napór gości w końcówce nie przysporzyłby takich nerwów trenerowi niedrzwiczan.
– Piotrek Boguszewski nie trafił z 5 m do pustej bramki, dobrą okazję miał też Krzysiek Żarnowski. Gdyby to strzelili byłoby po meczu – ocenia Waldemar Wiater, który znowu musiał sobie radzić bez kilku graczy z podstawowego składu. Do grupy kontuzjowanych dołączyli pauzujący za kartki Henryk Olko, Przemysław Feliński i Marcin Gorczyca. – Dlatego jestem zadowolony z punktu – kwituje szkoleniowiec.
Janowianka Janów Lubelski – Orion Niedrzwica Duża 1:1 (0:1)
Bramki: Mierzwa (7, samobójcza) – Ł. Piecyk (71).
Janowianka: Drelich – Mierzwa, Sobótka, Szarowski, P. Sadowski, Oczkowski, J. Duda (65 Firosz), T. Sadowski, Gąbka, Bajgierowicz, Ł. Piecyk.
Orion: Kozłowski – Kuśmierz (60 Skiba), Piwowarski, P. Gorczyca, Piech, Szymuś, Żarnowski, Gutek, Cielma (75 Adamczyk), Witek, Boguszewski.
Żółte kartki: Szarowski, Oczkowski, T. Sadowski, Gąbka, Piecyk (J) – Szymuś, Gutek, Kuśmierz, Piwowarski (O). Sędziował: Michał Ogrodowski (Chełm). Widzów: 250.
Huragan zagrał w sobotnim meczu z Olendrem bardzo ambitnie, ale na nic się to zdało. Gospodarze walczyli do samego końca i udało im się zdobyć komplet punktów. Dzięki temu wciąż liczą się w walce o awans do III ligi.
Zwycięski dla Zartmetu Olendra gol padł na cztery minuty przed końcem z rzutu karnego. Stalowymi nerwami wykazał się w tym przypadku najbardziej doświadczony w ekipie gospodarzy Tomasz Albingier. Jest to już jego dziesiąta bramka w tym sezonie.
Arbiter podyktował \"jedenastkę” za zagranie ręką piłkarza Huraganu. Sytuacja wzbudziła oczywiście kontrowersje w obozie gości. – Szoman miał ręce przy sobie, nie zrobił żadnego ruchu, piłka odbiła mu się gdzieś od barku a sędzia gwizdnął – opisuje Tadeusz Żechowski, kierownik drużyny.
W Olendrze uważają, że karny im się należał. – Prowadziłem spikerkę w tym meczu i miałem stanowisko na wysokości pola karnego, gdzie doszło do tej sytuacji – opowiada Lucjan Kupczak, prezes klubu z Soli. – Moim zdaniem zawodnik Huraganu wyciągnął rękę w kierunki piłki, więc nie ma mowy o tym, że była to ręka nabita. Goście mieli obiekcje, ale mają do tego prawo.
Niezadowolenie Huraganu jest tym większe, że to oni pierwsi objęli prowadzenie po golu świetnie spisującego się wiosną Sebastiana Wereszczaka. To już jego szóste trafienie w tej rundzie. Niestety nie dało punktów broniącemu się przed spadkiem zespołowi.
– Po pierwszej połowie powinno być 3:0 dla nas, ale Wereszczak nie wykorzystał dwa razy sytuacji sam na sam, a raz Chilimoniuk strzelił w boczną siatkę – dodaje Żechowski.
W 90 min meczu \"Blacharze” mogli podwyższyć wynik, ale piłka po uderzeniu Albingiera z rzutu wolnego odbiła się od poprzeczki. Po końcowym gwizdku sędziego kibice, piłkarze i działacze Olendra odetchnęli z ulgą. Podopieczni trenera Michała Furlepy zanotowali czternaste zwycięstwo w sezonie i cały czas liczą się w grze o awans do III ligi.
Zartmet Olender Sól – Huragan Międzyrzec Podlaski 2:1 (0:0)
Bramki: Dobromilski (72), Albingier (86, z karnego) – Wereszczak (61).
Zartmet: Sasim – Łukasik, Dobromilski, Kukiełka, Grelak, Dorosz, Blacha, Blicharz, Stelmach (46 Ł. Kusiak), A. Kusiak (63 Różański), Albingier.
Huragan: Wójcicki – Cap, Szoman, J. Szczepaniuk, Wajszczuk, Chromik (74 Mazur), Kwaśniewski, Chilimoniuk, Krzemiński, Wereszczak, Klujewski.
Żółte kartki: Blacha, Stelmach (O) – Szoman, Klujewski (H). Sędziował: Ireneusz Ripper (Lublin). Widzów: 200.
Sparta przegrała kolejny ważny mecz z zespołem z dołu tabeli. Porażka z Ładą boli tym bardziej, że goście nie potrafili zdobyć kompletu punktów od ponad półtora miesiąca.
Ostatni raz przed sobotnim triumfem w Rejowcu Fabrycznym Ireneusz Zarczuk i spółka cieszyli się ze zwycięstwa 7 kwietnia po pokonaniu 2:1 Unii Bełżyce.
Każda passa ma jednak swój kres i dla biłgorajan nastąpił on właśnie teraz. Był to jednak ostatni dzwonek, bo w przypadku kolejnej straty punktów sytuacja Łady w tabeli stałaby się bardzo zła.
– Jechaliśmy na ten mecz z nastwieniem zdobycia punktów i to nam się udało – podkreśla Ireneusz Zarczuk, który wreszcie mógł mieć powody do radości. – Liczyliśmy na to, że Sparta będzie trochę zmęczona po pucharowym meczu z Włodawianką i chyba tak rzeczywiście było – dodaje.
Tym samym w dwóch ostatnich meczach Łada zdobyła cztery punkty, bo wcześniej zanotowała remis z Chełmianką. – Cieszy mnie to, że nasza gra jest bardzo poukładana. Zostały nam jeszcze trzy mecze u siebie i mam nadzieję, że będziemy się piąć w tabeli – dodaje.
W odmiennych nastrojach byli gracze Sparty. Nie pomógł im nawet powrót do składu Jacka Ziarkowskiego. Doświadczony napastnik strzelił co prawda gola, ale było to już w doliczonym czasie gry i nie mógł w ten sposób odmienić losów spotkania.
– To był chyba najgorszy mecz jaki zagraliśmy w tej rundzie – uważa Marek Jankowski, kierownik drużyny z Rejowca Fabrycznego.
– Popełniliśmy dwa szkolne błędy, po których straciliśmy bramki i było pozamiatane – dodaje.
Łada mogła wygrać jeszcze wyżej, ale strzał Adama Onkiewicza trafił w poprzeczkę.
Warto zaznaczyć, że po raz drugi z rzędu gola dla zespołu z Biłgoraja strzelił Dawid Karpik, który wskoczył do podstawowego składu w miejsce kontuzjowanego Piotra Garbacza. – Nic tylko się cieszyć, że mamy takich godnych zastępców – kwituje całą sytuację Zarczuk.
Sparta Rejowiec Fabryczny – Łada Biłgoraj 1:2 (0:1)
Bramki: Ziarkowski (90+2) – Skrzypek (12), Karpik (61).
Sparta: Sajecki – T. Adamiec (70 Kozieł), Machnikowski, Sandomirski, R. Rossa, Chybiak (46 Głowacki), M. Adamiec, Kucharski, Sergijuk (70 Kwiatkowski), Ziarkowski, Kozioł (80 Ł. Kiejda).
Łada: Wlizło – Góra, Skrzypek, Bubiłek, Krzyszkowski, Rozwadowski (80 Obszyński), Onkiewicz, Wołoszyn (85 Tatara), Komosa, Karpik (62 Bielesz), Zarczuk (90 Garbacz).
Żółte kartki: Wołoszyn (Ł). Sędziował: Artur Krasowski (Biała Podlaska). Widzów: 200.
POM Iskra Piotrowice – Lublinianka 0:2 (0:0)
Bramki: S. Kucharzewski (55), Celing (90+3).
POM Iskra: Tracz – M. Orłowski, Jarmuł, Bartoszcze (40 G. Piwnicki), Stępień, Orzeł (50 Zając), Szalak, Lis, D. Wronka, Januszko, Kaczmarczyk (75 Nowiński).
Lublinianka: Zapał – Zieliński, Łysek, Borowski (87 Nogas), Farotimi, M. Sebastianiuk, Sobiech, Martyniak (60 Chmielnicki), Bartyzel (67 Wieczorek), S. Kucharzewski (80 Celing), Góral.
Sędziował: Radosław Wąsik (Lublin). Widzów: 200.
Orlęta Łuków – Cisy Nałęczów 2:3 (1:0)
Bramki: Izdebski (30), Orzyłowski (55) – Dudek (62), Adamczyk (68), Zawadzki (86, z karnego).
Orlęta: Sych – Szewczak, Piotr Ozygała, Grula, Izdebski (46 Orzyłowski), Szlaski, Wryk, Buga, Matuszewski, Gaj (75 Fortuna), Kiryło (70 Lasota).
Cisy: Gołębiowski – Plewiński, Paluch, Lenartowicz, Zgierski, Malesa, Gieroba (80 Polak), Staniecki (69 Kramarz), Adamczyk, Dudek, Zawadzki (88 Kamiński).
Żółte kartki: Grula (O) – Lenartowicz (C). Sędziował: Erwin Paterek (Lublin). Widzów: 300.
Hetman Żółkiewka – Lewart Lubartów 1:0 (0:0)
Bramka: P. Wójcik (87, z karnego).
Hetman: Płonka – Przemysław Skrzypczyński, Piotr Skrzypczyński (90 Prus), Sztohryn, Horecki, Szczepiński, P. Wójcik (90 Skiba), Palica, Iwliew, Nikonowicz, Pawelec (77 Zabiegły).
Lewart: Budzyński – Dajek, Jezior (33 Szczygieł), Maleszyk, Pszczoła, Bielak, Mitaszka, Mitura, Pożak, Kaczmarski, Urbaś (63 Latek).
Żółte kartki: Iwliew (H) – Maleszyk, Szczygieł (L). Czerwona kartka: Maleszyk (Lewart, 60, min za drugą żółtą). Sędziował: Sebastian Ignaciuk (Biała Podlaska). Widzów: 400.
Chełmianka Chełm – Start Krasnystaw 0:0
Chełmianka: Porzyc – Słomka, Kogut (60 Knot), Grzywna, Dyczko, Kasperek, Tatysiak (69 Drzewicki), Drob, Postój (65 Krzyżak), Fajman, Zdunek (90 Miksza).
Start: Ryć – Dowhoszyja, Iwan, Gutowski, Sz. Sawa, Wywrocki (66 Witkowski), Berbeć, Chariasz (85 Pluta), Suduł, Kister, Sadowski (78 Banasiak).
Żółte kartki: Tatysiak (Ch) – Gutowski (S). Sędziował: Piotr Kasperski (Lublin). Widzów: 700.
Reklama













Komentarze