11 szkół z Lublina zgłosiło się do udziału w akcji \"Cztery minuty = życie”. Teraz uczniowie szkolą się pod okiem ratowników, a 1 czerwca sprawdzą swoje umiejętności podczas finałowych zawodów.
Magdalena Bożko
24.05.2010 21:17
Akcję, której celem jest nauczenie dzieci i młodzieży pierwszej pomocy, zainicjowali rodzice 17-letniego Norberta Rei. Ich syn ma ciężką wadę serca. Przed wejściem do szkoły stracił przytomność. Dzięki szybkiej reakcji koleżanek i reanimacji przeprowadzonej przez nauczycieli, chłopca udało się uratować. Rodzice Norberta już w szpitalu podjęli decyzję, że swój dług wdzięczności wobec szkoły i lekarzy spłacą organizując akcję \"Cztery minuty = życie”.
– Chcielibyśmy, by w każdej szkole nauczyciele i uczniowie byli przeszkoleni z pierwszej pomocy. Dzięki temu być może uda się uratować kolejne życie – mówi Paweł Reja, ojciec Norberta.
Akcja ruszyła dwa miesiące temu. Lubelski kurator oświaty objął ją – jak podkreślił – szczególnym patronatem. Zgłosiło się 11 szkół z Lublina. Najmłodsi uczniowie przygotowali prace plastyczne i literackie, a starsi prezentacje multimedialne na temat ratowania życia. We wszystkich szkołach przeprowadzono profesjonalne szkolenia z pierwszej pomocy przedlekarskiej. Pogadanki i pokazy prowadzili lekarze i ratownicy medyczni z Medikursu i Farmedu.
– Oczywiście, że to potrzebne – nie ma wątpliwości Ola Kursa, uczennica III klasy gimnazjum. – Na szczęście, nigdy nie byłam w sytuacji zagrożenia czyjegoś życia. Ale, jak pokazuje historia Norberta, może się to zdarzyć w każdej chwili.
Szkolenia zbliżają się już do końca. – Teraz pora na finał akcji – mówi Krzysztof Szulej, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 4 w Lublinie, która jest współorganizatorem akcji. – Prace oceni komisja złożona z przedstawicieli Lubelskiego Centrum Zdrowia Publicznego, lekarzy i nauczycieli. A ze wszystkimi uczniami spotkamy się 1 czerwca na zawodach finałowych. Sprawdzimy wiedzę i umiejętności praktyczne z zakresu pierwszej pomocy
Tymczasem Norbert, którego dramatyczna historia zapoczątkowała akcję, czuje się już dobrze. Nadrabia zaległości w szkole. Jego rodzice cieszą się, że akcja \"Cztery minuty = życie” spotkała się z tak dużym zainteresowaniem.
– Chcieliśmy zrobić coś dla innych, żeby spłacić dług wdzięczności za życie syna. Coś, co być może uratuje czyjeś życie – mówi Marzena Reja, mama Norberta.
Komentarze