Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Mieszkańcy gm. Wilków: Nie mamy już sił, by walczyć z żywiołem

Wysiadamy psychicznie – nie ukrywali dziś powodzianie z gminy Wilków. Kiedy przyszła druga fala, znów uciekali z domów. Do ewakuacji zmuszeni byli też mieszkańcy Janowca i okolic.
– Przenieśliśmy się z Rogowa do Dobrego, a teraz i tam dotarła woda – bezradnie rozkłada ręce Jakub Pisula z pobliskich Kątów. – Znów znaleźliśmy się w Rogowie. O powrocie do domu nie ma co myśleć. Ręce opadają. Psychika człowiekowi wysiada. Dla mieszkańców gminy Wilków to już trzeci tydzień powodzi. Do tej pory przed wodą udawało się obronić wsie Dobre, Polanówka i Wólka Polanowska. Ale w nocy z poniedziałku na wtorek pękł wał na Chodelce w pobliskiej Kolonii Szczekarków. Do Dobrego i Polanówki zaczęła wdzierać się woda. – Tam ewakuowała się moja siostra z dziećmi, teraz znów trzeba będzie uciekać – mówi Marek Czarnecki. – Jedna woda za drugą. Nie dajemy już rady. Mieszkańcy Dobrego zabrali się za ratowanie dobytku. Kto mógł, pakował dziś cenne rzeczy na przyczepy i wywoził do rodziny lub znajomych. Pojawiła się informacja, że w łataniu wyrwy w wale w Szczekarkowie ma pomóc śmigłowiec. Rozgoryczeni mieszkańcy do późnego popołudnia czekali na jego przylot. – Gdyby chodziło o Lublin albo Puławy, już dawno by doleciał – komentuje Marek z Wilkowa. – Nic nie wiem o żadnym śmigłowcu – ucina st. kpt. Ryszard Starko z Państwowej Straży Pożarnej z Lublina. W gminie Wilków strażacy przesunęli we wtorek punkty ewakuacyjne do Podgórza (drugi działa w Dobrem). W sąsiedniej gminie Łaziska skupili się na obronie wałów w Kępie Gosteckiej. Setki mundurowych układało tam kolejne warstwy worków z piaskiem. Większość okolicznych mieszkańców nie zdecydowała się na ewakuację. Nawet, jeśli ich domy stoją kilkanaście metrów od wałów. – Mieszkamy na strychu, jakoś damy sobie radę – mówi Wiesława Olender z Kępy Gosteckiej. – Szkoda tylko, że nie widać żadnej pomocy. Pomoc materialna i psychologiczna udzielana jest we wsiach, którym wielka woda jeszcze nie grozi. Najbliżej jest Rogów. W tamtejszej szkole codziennie spotykają się setki powodzian. – Staram się jakoś rozładowywać emocje, nawet humorem – mówi Mariusz Sierpień, dyrektor rogowskiej szkoły. – Co innego nam pozostało. – Optymistyczne jest to, że poziom wody powoli, ale zaczął opadać – podkreśla kap. Starko. (mb)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama