Ostatnio bialska straż wzywana była do bociana, który w Piszczacu Kolonii wypadł z gniazda znajdującego się słupie elektrycznym. Godzinę później znów czekała strażaków podobna akcja w Tucznej.
(pim)
16.07.2010 17:41
– Jeździliśmy do tych miejscowości z podnośnikiem hydraulicznym. Włożyliśmy młode ptaki do gniazd. Zawsze pytamy zgłaszających zdarzenie, czy przypadkiem nie wyrzuciła młodego para rodzicielska w ramach \"selekcji”. Ludzie zazwyczaj mówią, że sam bocianek akurat wypadł z gniazda pustego podczas tego zdarzenia. W Piszczacu nawet ludzie karmili przez pewien czas ptaka – mówi mł. brygadier Mirosław Byszuk, oficer prasowy bialskiej Komendy Miejskiej PSP.
Rzecznik wspomina też wydarzenie sprzed dwóch dni, kiedy strażacy zostali wezwani do Zaberbecza do nietypowego zdarzenia. Tam akurat obcy bocian wpadł do miejscowego gniazda na słupie energetycznym i zaczął wyrzucać młode na zewnątrz.
– Cztery bocianki były poranione. Nie wiadomo, czy przeżyją. Jeden ptak był na ziemi. Podjechaliśmy z podnośnikiem. Zakład Energetyczny odłączył zasilanie. Włożyliśmy wszystkie ptaki do gniazda – dodaje Byszuk.
Komentarze