Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Śmierć jeździ naszymi drogami

1382 – tyle osób zginęło na Lubelszczyźnie w wypadkach drogowych w latach 2006-2009. To mniej więcej tak jakby znikły z powierzchni ziemi dwie miejscowości wielkości podlubelskiej Konopnicy.
W piątek w nocy w Choryszowie (pow. zamojski) 19-letnia kobieta straciła na zakręcie panowanie nad kierownicą. Zjechała do rowu. Auto uderzyło w drzewo i przewróciło się na dach. Czworo pasażerów w wieku 18-21 lat trafiło do szpitala z poważnymi obrażeniami. Równie tragiczne zdarzenia powtarzają się u nas niemal codziennie. Z raportu opublikowanego wczoraj przez Sejmową Komisję Infrastruktury wynika, że w ostatnich trzech latach zginęło na Lubelszczyźnie prawie 1400 osób. Rannych zostało aż 11 437 osób. Dokument zawiera przerażającą informację: na Lubelszczyźnie wskaźnik zabitych na 100 wypadków wynosi 15,4 osoby. Gorzej jest tylko na Podlasiu. Innymi słowy – w naszym regionie wypadków nie jest szczególnie więcej niż w innych częściach kraju, ale często kończą się śmiercią. – U nas wiele osób jeździ starymi samochodami, wyciska z silników, ile się da, ale nie pamięta, że np. hamulce pozostawiają dużo do życzenia. Dodatkowo jesteśmy obszarem przygranicznym, po naszych drogach jeździ wiele ciężarówek. A zderzenie tira z samochodem osobowym dobrze nie wróży – wylicza Janusz Wójtowicz, szef lubelskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Ludzie giną przez brawurę, jazdę po wódce, nie zapięte pasy, ale sam stan dróg – najgorszy w Polsce – powoduje zagrożenie. – Skoro drogi mamy takie, jakie mamy i nie możemy szybko ich przebudować, to musimy dostosować się do przepisów. Zamiast pędzić, lepiej wyjechać pół godziny wcześniej – dodaje Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. – W całej Polsce ludzie jeżdżą szybko, ale tam, gdzie są lepsze drogi, jest też mniej wypadków śmiertelnych. U nas jak samochód wypadnie na zakręcie, to uderza w drzewo. Trzeba jeździć zgodnie z przepisami i z wyobraźnią – mówi Grzegorz Gorczyca z Automobilklubu Wschodniego. Tymczasem na kursach jazdy do znudzenia trenowane jest parkowanie zamiast jazdy np. zatłoczoną trasą Lublin – Kurów. – Postulowaliśmy już, żeby system przystosować do wprawiania kursantów w jazdę – mówi Ryszard Wasikowski, szef Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Lublinie. Zmiany może przynieść nowelizacja ustawy o kierujących, która jesienią trafi do Sejmu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama