Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wisła Puławy znowu zmarnowała rzut karny w meczu wyjazdowym

Wisła Puławy zdobyła w Niepołomicach tylko punkt, choć mogła trzy. Konrad Nowak znów nie wykorzystał jednak rzutu karnego
Niedzielny remis z Puszczą Niepołomice 2:2 sprawił, że Wisła wskoczyła na piętnaste miejsce w tabeli, a do czternastej lokaty, dającej utrzymanie traci już tylko punkt.

Mogło być jeszcze lepiej, gdyby nie feralny rzut karny. W 39 min spotkania, przy stanie 1:0 dla gospodarzy, sędzia podyktował „jedenastkę” dla puławian. Do piłki podszedł Konrad Nowak, ale jego strzał obronił bramkarz Puszczy.

– Popełniliśmy proste błędy w obronie, zwłaszcza przy pierwszej bramce – komentuje Bohdan Bławacki, trener Wisły.

– Później nie wykorzystaliśmy rzutu karnego. To już kolejny raz w meczu wyjazdowym. Chyba Nowak już nie będzie podchodził do karnych. W drugiej połowie, dzięki wczesnym zmianom zaczęliśmy się prezentować lepiej.

W końcówce szczęście nam dopisało i doprowadziliśmy do remisu. Cieszę się z uratowania takiego meczu ze stanu 2:0, ale podobnie jak w Sosnowcu tak i tutaj dominujemy na boisku i nie potrafimy z tego wyciągnąć pełnej puli.

Co na to gospodarze? – Zupełnie inaczej smakuje remis kiedy bramkę w 90 minucie się strzela, a inaczej kiedy tę bramkę się traci – ocenia Łukasz Gorszkow, trener Puszczy. – To dwa różne bieguny. Prowadząc 2:0 trochę się cofnęliśmy, a Wisła zepchnęła nas do defensywy. Chłopcy byli zmobilizowani, chcieli wygrać mecz na własnym terenie. Pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu. Obserwowaliśmy ciekawe widowisko. Owszem momentami były to piłkarskie szachy, ale działo się sporo.

Mimo zmarnowanego karnego drużynie z Puław należą się duże brawa za to, że przegrywając 0:2 nie poddała się i doprowadziła do remisu.

– Po mojej bramce zupełnie nie wiedzieć czemu cofnęliśmy się do obrony i paradoksalnie to z nas uszło powietrze – podkreśla Michał Mikołajczyk, autor drugiego trafienia dla Puszczy. – Przeciwnik napierał, chciał odrobić stratę. Przypadkowa bramka po stałym fragmencie gry spowodowała, że rywale poczuli krew i dążyli do wyrównania. My się heroicznie broniliśmy, stając niemal całym zespołem na własnej połowie i próbowaliśmy tylko grać długą piłkę na Krzyśka Zarembę. To było nieskuteczne, a Wisła w ostatniej akcji meczu po wrzutce w pole karne zdołała zremisować.

W następnej kolejce, w sobotę o godz. 16, puławianie zagrają u siebie ze Stalą Mielec.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama