Reklama
Lublinianka - Sparta 2:0. Twierdza Wieniawa ciągle nie zdobyta
Podopieczni Zbigniewa Grzesiaka zebrali się do kupy. Po wysokich porażkach z Włodawianką Włodawa i Lewartem Lubartów, tym razem opuścili boisko z podniesionymi głowami. Bo pokonali Spartę Rejowiec Fabryczny 2:0.
- 16.10.2010 20:09
Spotkanie zawiodło kibiców, którzy liczyli na coś więcej niż tylko zwycięstwo ukochanej drużyny. Tym razem piłkarze nie stworzyli na Wieniawie porywającego widowiska. Od samego początku mecz był wyrównany i raczej nudny. Oba zespoły koncertowały się przede wszystkim na tym, aby nie stracić bramki. Odbiło się to na liczbie klarownych sytuacji, jakie wypracowali sobie zawodnicy.
W pierwszej połowie było ich jak na lekarstwo. Wystarczy powiedzieć, że pierwsze celne uderzenie, autorstwa Piotra Wójcika, miało miejsce dopiero w 26 min. Dziesięć minut później ten sam zawodnik próbował zaskoczyć golkipera Lublinianki uderzeniem z rzutu wolnego, ale Paweł Górski popisał się udaną interwencją. Gospodarze zagrozili bramce Sparty dopiero w doliczonym czasie gry.
Po dośrodkowaniu Michała Borowskiego, Grzegorz Góral uderzył wprost w ręce Ireneusza Sajeckiego.
W 57 min najskuteczniejszy strzelec Lublinianki, będąc tuż za polem karnym, zaskakująco uderzył z woleja, ale bramkarz gości był na posterunku. Dziewięć minut później nie miał już jednak nic do powiedzenia przy strzale Tomasza Martyniaka.
21-latek, który pojawił się na murawie po przerwie, zachował przytomność umysłu w zamieszaniu podbramkowym i sprytnie zdołał skierować piłkę do siatki. Jego radość była jednak przedwczesna. Arbiter dopatrzył się faulu na jednym z obrońców Sparty i gola nie uznał.
W 72 min Lublinianka wyszła wreszcie na prowadzenie. Po dośrodkowaniu Artura Oszasta piłkę z najbliższej odległości wepchnął do bramki Igor Grzesiak. Goście mieli sporo pretensji, ponieważ ich zdaniem zawodnik gospodarzy znajdował się na pozycji spalonej. Sędzia był jednak innego zdania. Nie tylko wskazał na środek boiska, ale ukarał też żółtymi kartkami protestujących Pawła Machnikowskiego i Sajeckiego.
Sporo emocji było w samej końcówce spotkania. Najpierw z boiska wyleciał Piotr Kucharski, za kwestionowanie decyzji arbitra otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Za chwilę gospodarze podwyższyli na 2:0. Patryk Czułowski popisał się precyzyjnym uderzeniem ze skraju pola karnego i zdobył tym samym swoją pierwszą bramkę w seniorskiej drużynie Lublinianki.
Lublinianka Lublin – Sparta Rejowiec Fabryczny 2:0 (0:0)
Bramki: Grzesiak (72), Czułowski (90).
Lublinianka: Górski – Turowski (80 Wszoła), Łysek, Paździor, Chmielnicki, Wieczorek (46 Martyniak), Kubała (58 Czułowski), Oszast, Borowski, Góral, Grzesiak (80 P. Kucharzewski).
Sparta: Sajecki – Sandomirski, Machnikowski, T.Adamiec, Rossa, Kwiatkowski (69 Głowacki), Kucharski, Świr (86 Chybiak), Bodys, Wójcik, Ziarkowski.
Żółte kartki: Kubała, Borowski, Martyniak (L) – Machnikowski, Sajecki, Głowacki, Kucharski (S).
Czerwona kartka: Kucharski (S) w 90 min za drugą żółtą kartkę.
Sędziował: Ireneusz Węgrzyn. Widzów: 250.
Zbigniew Grzesiak, szkoleniowiec Lublinianki Lublin
– Trudno mówić o przełamywaniu się, jeśli od kilku kolejek gramy bez paru podstawowych zawodników. To z nimi w składzie zaczynaliśmy sezon i właśnie im w dużej mierze zawdzięczamy dobre wyniki, jakie osiągaliśmy na początku tegorocznych rozgrywek. Młodzież nie zawsze daje jeszcze radę. Na szczęście w sobotę stanęła na wysokości zadania. Może nie byliśmy dużo lepsi od Sparty, ale na pewno zagraliśmy znacznie skuteczniej. Mecz, szczególnie w pierwszej połowie był przeciętny. Obie drużynie stworzyły sobie mało sytuacji i oddawały niewiele strzałów, czym z pewnością nie zachwyciły widzów. Po przerwie widowisko trochę się ożywiło. Najważniejsze, że zdobyliśmy dwa gole. Bo Sparta, z Jackiem Ziarkowskim, który przerasta o klasę całą czwartą ligę, jest bardzo groźnym rywalem.
Robert Szokaluk, prezes Sparty Rejowiec Fabryczny
– To już nasz czwarty mecz bez zwycięstwa, ale posada trenera w żadnym razie nie jest zagrożona. Może gdyby taka sytuacja miała miejsce na początku sezonu, to warto byłoby zastanowić się nad tym, aby coś zmienić. Obecnie, nie ma to jednak sensu. W meczu z Lublinianką zemściły się na nas niewykorzystane okazje. W pierwszej połowie nie zaimponowaliśmy skutecznością, a po przerwie gospodarze nas skarcili. Niestety już do końca sezonu nie będzie nam łatwo o punkty. Za tydzień gramy z Lewartem, który ostatnio spisuje się rewelacyjnie. Później też nie będzie łatwych spotkań. Już niedługo koniec rundy i wszyscy będą starali się zdobyć jak najwięcej punktów, aby zapewnić sobie spokojną zimę.
Roman Rossa, piłkarz Sparty
– Musimy zacząć wreszcie wygrywać, bo nasza sytuacja robi się nieciekawa. W sobotę nie byliśmy wcale gorsi. Nie wykorzystaliśmy po prostu sytuacji, jakie sobie stworzyliśmy. A przynajmniej kilka mieliśmy klarownych. Zadecydował o tym brak odpowiednich decyzji lub indywidualnych umiejętności. W drugiej połowie gra znacznie bardziej się wyrównała. Właściwie, to gospodarze wypracowali sobie nawet niewielką przewagę. Wynik byłby jednak zupełnie inny, gdyby nie kontrowersyjne decyzje sędziów. Miały one bardzo duży wpływ na przebieg boiskowych wydarzeń. I nie mówię tu tylko o bramce dla Lublinianki, która naszym zdaniem padła ze spalonego. To trafienie podcięło nam skrzydła i wprowadziło wiele nerwowości. Efektem tego było wyrzucenie z boiska Piotrka Kucharzewskiego. Już wcześniej czerwoną kartkę powinien dostać jednak jeden z zawodników gospodarzy. Piotr Wójcik wychodził na czystą pozycję, kiedy został sfaulowany. Piłkarz, który go przewrócił miał na swoim koncie żółtą kartkę. Tymczasem sędzia postanowił go chyba oszczędzić. To niesprawiedliwe, bo nas karał za wszystko, za co tylko mógł.
Reklama













Komentarze