Wicelider poległ w Łukowie. I chyba zasłużenie, bo to gospodarzom bardziej zależało na zwycięstwie. Włożyli w ten mecz dużo zdrowia, ambicji i determinacji.
Michał Beczek
17.10.2010 20:27
– Orlęta właściwie wywalczyły sobie trzy punkty. Piłkarsko nie byliśmy gorsi, ale gospodarze zagrali znacznie bardziej agresywnie – mówił po spotkaniu Jacek Paszkiewicz, szkoleniowiec Huczwy.
Pierwszy raz piłka wpadła do siatki gości w 40 min.
Po prostopadłym podaniu od Sylwestra Bugi sam na sam z Pawłem Jońcem wyszedł Mateusz Markowski. Napastnik Orląt próbował przenieść piłkę nad bramkarzem \"biało-zielonych”, ale ten zdołał odbić ją przed siebie. Do futbolówki dopadł jednak Maciej Wryk i ładnym uderzenie z woleja z 16 m otworzył wynik meczu.
W 72 min na 2:0 podwyższył Łukasz Kiryło. Napastnik Orląt wykorzystał dokładne podanie od Bugi i mocnym strzałem prostym podbiciem z ostrego kąta zmieścił piłkę między Pawłem Jońcem, a słupkiem. Dla 19-letniego zawodnika było to już trzecie trafienie z rzędu. – Łukasz jest w świetnej formie. W niedzielę, obok Sylwestra Bugi, który wreszcie zagrał na swoim poziomie, właśnie on był najlepszy na boisku – stwierdził Robert Różański, trener Orląt.
W 76 min wynik spotkania pewnym strzałem z rzutu karnego ustalił Piotr Ozygała. Decyzja arbitra o podyktowaniu jedenastki wzbudziła sporo kontrowersji.
– Sędzia miał co najmniej dwa zdania na temat tej sytuacji. Najpierw przeprosił chłopaków i przyznał, że się pomylił, a potem powiedział mi, że karny był ewidentny. Moim zdaniem arbiter popełnił błąd. Zawodnik gospodarzy znalazł się oko w oko z Pawłem Jońcem. Nasz bramkarz wyszedł do niego i zatrzymał się, a ten wpadł w niego i przewrócił się. Takich sytuacji się nie gwiżdże. Co gorsza arbiter ukarał Pawła czerwoną kartką i dodatkowo osłabił nas przed meczem z Orlętami Radzyń Podlaski – narzekał Paszkiewicz.
Orlęta Łuków – Huczwa Tyszowce 3:0 (1:0)
Bramki: Wryk (40), Kiryło (72), Ozygała (76 z karnego).
Orlęta: Lisiewicz – Szewczak, Grula, Ozygała, Szlaski, Pszeździak, Wryk, Buga (86 Orzyłowski), Kiryło (80 Romaniuk), Wróbel (61 Matuszewski), Markowski (55 Gaj).
Huczwa: Paweł Joniec – Orzechowski, Anioł, Nowosad (46 Cieślik), Piotr Joniec, Mruk, Walentyn, Hałasa (46 Pawlenko), Paweł Maliszewski (72 Kukiełka), Somik (75 Bartoszyk), Michalczuk.
Żółta kartka: Buga, Matuszewski (O) – Piotr Joniec, Anioł, Mruk (H).
Czerwona kartka: Paweł Joniec (H) w 75 min za faul. Sędziował: Łukasz Woliński. Widzów: 300.
To był najlepszy mecz na przestrzeni kilku ostatnich kolejek. Zagraliśmy nieźle w środku pola i stworzyliśmy sobie kilka dogodnych sytuacji – mówi Andrzej Mironiuk, szkoleniowiec Huraganu. – Niestety, trochę zawiodła nas skuteczność i dlatego przegraliśmy spotkanie, w którym spokojnie mogliśmy pokusić się choćby o punkt.
Niedzielny mecz lepiej rozpoczęli gospodarze. W 7 min Daniel Szewc wyłuskał piłkę spod nóg jednego z obrońców Huraganu i zagrał \"na nos” do Oleksandra Stadnickiego. Ukraiński pomocnik bez zastanowienia huknął na bramkę strzeżoną przez Huberta Radzikowskiego, nie dając mu szans na odbicie piłki.
Niewiele brakowało, a już minutę później byłby remis. W dogodnej sytuacji znalazł się Sebastian Wereszczak, ale uderzył nieznacznie niecelnie. Dziesięć minut później ten sam zawodnik zdobył bramkę. Sędzia dopatrzył się jednak pozycji spalonej i nie uznał trafienia.
W 30 min było już 2:0, a z gola cieszył się Paweł Zięba. 16-latek nie zmarnował świetnego, prostopadłego podania od Rafała Szczawińskiego. W 71 min ten sam zawodnik podwyższył na 3:0. Tym razem urwał się z bocznego sektora i pewnym uderzeniem w długi róg pokonał Radzikowskiego. Pięć minut później gola zdobył kapitan Stali, Szewc. Honorową bramkę dla gości, z rzutu karnego, zdobył Radosław Klujewski.
– Paweł Zięba zasłużył dziś na tytuł piłkarza meczu. Walczył, starał się i co najważniejsze zdobył dwie bramki. Mógł pokusić się nawet o hat-tricka, ale wszystko przed nim. Ten chłopak ma olbrzymi potencjał – powiedział Jacek Nowoświatowski, kierownik Stali.
Stal Kraśnik – Huragan Międzyrzec Podlaski 4:1 (2:0)
Bramki: Stadnicki (7), Zięba (30, 71), Szewc (76) – Klujewski (77 z karnego).
Stal: Mańka – Wojtysiak, Pietroń, Nowak, Fulara, Stadnicki (67 Jabłoński), Dydo, Szewc, Szczawiński (77 Gryszyn), Prasnal, Zięba.
Huragan: Radzikowski – Cap, J. Szczepaniuk, Waszczuk, Korniluk, Kwaśniewski, A. Szczepaniuk (78 Chromik), Grudziński (68 Ślósarski), Wereszczak (52 Andrzejczuk), Chilimoniuk (82 Cep), Klujewski.
Żółte kartki: Prasnal (S) – Cap (H). Sędziował: Grzegorz Kasiura. Widzów: 150.
Takiego wyniku nie spodziewał się chyba nikt. Lewart Lubartów, który ostatnio znajdował się w świetnej formie, przegrał w Bełżycach z miejscową Unią 0:3. Gospodarze mogą dziękować wyłącznie sobie, bo zagrali bardzo zawody.
BKS Unia Bełżyce – Lewart Lubartów 3:0 (1:0)
Bramki: Wawer (38), Gołociński (62), Bielak (90).
Unia: Burek – Zieliński (88 Iwaniak), Pietras, Piwowarski, Jezierski, Gołociński (75 Winiarski), Sidor (64 Samolej), Psześniak, Wawer, Cioch, Boniaszczuk, Bielak.
Lewart: Wilkołak – Lewin (87 Cyranek), Mitura, Białacki, Pszczoła, Korzeniowski, Mitaszka (85 Pietrzak), Pożak, Bielak (73 Szczygieł), Birski (73 Jezior), Kaczmarski.
Żółte kartki: Pietras (U) – Pożak (L). Sędziował: Wojciech Rek. Widzów: 150.
Komentarze