Stal ma nowego prezesa. W grudniu może zmienić również nazwę
Ostatni tydzień był jednym z najgorętszych w historii kraśnickiej Stali. W mediach trwały przepychanki pomiędzy prezesem klubu Arturem Rydzewskim i sekretarzem Kazimierzem Bissem. W efekcie, ten pierwszy podał się do dymisji, która została przyjęta, a Biss będzie pełnił obowiązki prezesa.
- 22.10.2010 18:21
– Przyszedłem do Stali, aby zrobić porządek. I od początku konsekwentnie realizowałem plany. Klub opuścili ludzie, którzy pobierali pieniądze z kasy, nic nie dając w zamian. Być może to spowodowało takie zachowanie zarządu – mówi Rydzewski.
– Mam ogromny żal do osób, które w nim zasiadają. Co innego mówili, a co innego robili. Nie wiem, może w pewnym momencie przestraszyli się burmistrza? Nie chciałbym jednak więcej wypowiadać się na ich temat. Ten rozdział w moim życiu jest już zamknięty. Na pewno nie odetnę się jednak od Stali. Cały czas będę chodził na mecze jako kibic. Kupno biletu za 5 zł wyjdzie mnie na pewno znacznie taniej – kończy były już prezes \"niebiesko-żółtych”.
Pomysł na dalsze funkcjonowanie klubu ma za to Biss. – Po konsultacji z działaczami przygotowałem projekt docelowego modelu funkcjonowania Stali, który przedstawię na najbliższym posiedzeniu zarządu, 25 października. Chcemy oprzeć zespół głównie na uzdolnionych chłopcach z regionu. Nie stać nas na utrzymywanie drogich zawodników z zewnątrz, którym nie bardzo chce się walczyć – twierdzi.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że chodzi o pięciu piłkarzy, którzy przed sezonem przyszli do Kraśnika ze Stali Poniatowa. W tej grupie znajdują się Marcin Mańka, Tomasz Prasnal, Marcin Nowak, Rafał Szczawiński oraz Krzysztof Jabłoński.
W Stali, poza małą rewolucją kadrową, szykuje się jeszcze jedna zmiana. Podczas planowanego na 24 grudnia walnego zgromadzenia, działacze będą chcieli zmienić nazwę klubu.
– Obecnie dyskutujemy nad tą sprawą. W tej chwili nazywamy się FKS Stal Kraśnik. Pierwszy człon w rozwinięciu oznacza Fabryczny Klub Sportowy. Tymczasem fabryka nie jest już sponsorem strategicznym. Chcemy przekształcić się w KKS, czyli Kraśnicki Klub Sportowy. To miasto daje nam przecież najwięcej pieniędzy i zasługuje na mocniejsze zaakcentowanie w nazwie. Chyba, że zmienią się możliwości fabryki i ta znowu zacznie nas wspierać w większym stopniu – kończy Biss.
Reklama













Komentarze